Mick Hucknall i jego recepta na miłość

 

Mick Hucknall, były wokalista Simply Red wie o miłości wiele. I kiedy wreszcie znalazł tę prawdziwą, jest gotów mówić o bólu. ‘Matka porzuciła mnie, kiedy miałem trzy lata. To była blizna na całe życie. Jej nieobecność negatywnie wpłynęła na moje późniejsze życie. Bardzo mi jej brakowało, kiedy dorastałem, bo dla nastolatka matka jest w pewnym sensie pierwszą dziewczyną, tą, która wpaja Ci zasady i daje poczucie pewności siebie. To jak Cię wychowa, rzutuje na Twoje przyszłe relacje z kobietami. Ja nie umiałem się z nimi porozumiewać. Przespałem się z tysiącem kobiet, uporczywie szukając miłości’ – wyznaje Mick w wywiadach promujących jego nową płytę ‘Big Love’ (Wielka Miłość) – najbardziej emocjonalną w jego 30-letniej karierze.

 

 

Maureen Taylor – Irlandka z pochodzenia – porzuciła męża Rega i malutkiego Micka. Wyjechała do Stanów Zjednoczonych, do Dallas w Teksasie. Tam po raz drugi wyszła za mąż, porzucając i tym razem kolejne dzieci. Zaliczyła jeszcze dwa małżeństwa. Micka nigdy nie szukała aż do 1997 roku, kiedy był u szczytu sławy. ‘Powiedziała, że odeszła, bo umierała na raka. Gotów byłem jej wybaczyć. Okazało się, że i tym razem kłamała. Ona mnie nigdy nie kochała. Nie ma dla niej miejsca w moim życiu’ – wyznaje Mick.

 

Wychowywał mnie ojciec – nigdy nie ożenił się ponownie. To on zajmował się mną i najlepiej jak mógł, chronił przed zranieniem, nawet jeśli jego pokolenie nie umiało mówić o emocjach. Ojciec Micka odszedł sześć lat temu. To jemu dedykował wzruszającą i chwytającą za serce piosenkę ‘Dad’ (Tatuś), bo jak się nie wzruszyć, kiedy śpiewa: Ona odeszła, zostałeś Ty, to w ogóle nie było proste, Ty płakałeś, a ja śmiałem się, naprawdę nie czułem się samotny. I nikt naprawdę nie wie, ile mi dałeś, co zrobiłeś dla mnie … Lata poświęceń. Miałem łzy w oczach …

 

 

She left, you stayed
It really wasn’t simple at all
You cried, I smiled
I really wasn’t lonely at all

And no one really knows
What you gave me
what you made
what you gave
what you braved
what you saved

Years of devotion
years of devotion
I got tears in my eyes

You’re good
you’re strong
You really, really helped me along

She left, she’s gone
Ando you, you stuck it out on your own

And when I think of you
I wish I could phone you
I get sad
I can’t call
I can’t call

Years of devotion
years of devotion
I got tears in my eyes

Years of devotion
years of devotion
years of devotion
yeah, yeah, yeah

Tears in my eyes
Tears in my eyes
Tears in my eyes

Dad, Dad, Dad
Dad, Dad, Dad
Dad, Dad, Dad

 

Mick czuł się skończony. Lata alkoholu, narkotyków, nieudanych romansów m.in. z Catherine Zeta-Jones doprowadziły go na skraj depresji. Ponad 50 milionów sprzedanych albumów, 40 milionów funtów na koncie i pustka emocjonalna. Szczęście jednak uśmiechnęło się do niego. Dziś ma żonę – Gabriellę Wesberry – zajmującą się sprzedażą dzieł sztuki, 8-letnią córeczkę Romy i jeszcze kotkę. Sam Mick studiował przez pięć lat historię sztuki na uniwersytecie, więc być może znalazł w końcu pokrewną duszę. ‘Piłem, imprezowałem, ale teraz jestem w innym miejscu. To wspaniałe uczucie mieć rodzinę, której nigdy nie miałem, a o której zawsze marzyłem’. Para wzięła ślub w 2010 roku, mieszkają w South West London.

Latem odwiedzają Sycylię, gdzie muzyk ma dom i winnicę na zboczach Etny. Mówi dobrze po włosku i produkuje własne wino o nazwie ‘Il Cantante’ (Śpiewak). Kocham włoskie jedzenie i wino, ale Włochy za bardzo się amerykanizują – przyznał.

Nowa płyta ‘Big Love’ pomogła mu pokonać zawirowania emocjonalne i ostatecznie zamknąć bolesną przeszłość. 

 

W 2010 roku Simply Red odbyło fantastyczne, pożegnalne tournée. Mick Hucknall rozpoczął solową karierę. W tym roku powracają razem, na 30-lecie zespołu. Zagrają swoje największe przeboje: Money’s Too Tight To Mention, Holding Back The Years, If You Don’t Know Me By Now. Ale nie zabraknie przebojów z nowej płyty Micka.

W Rzymie – 14 listopada – Palalottomatica EUR

W Mediolanie – 15 listopada – Assago – Mediolanum Forum

*Korzystałam z wywiadów, jakich Mick udzielał angielskiej prasie tuż przed oficjalną premierą płyty

Balthus – ostatni wielki malarz współczesności

 

Był trudnym rozmówcą dla dziennikarzy, udawał głuchego, kiedy zadawano mu niewygodne pytania. Ci, którzy mieli okazję go poznać, mówili jednogłośnie: wyrafinowanie, elegancja, klasa. On sam miał w sobie odrobinę megalomanii, tytułując się księciem, choć jego ojciec pochodził z drobnej szlachty. Kochał Rzym i Rzym odwdzięczył mu się podwójną wystawą na progu piętnastej rocznicy jego śmierci. Balthus – ostatni wielki malarz współczesności – tak lubił o sobie mówić – i jako jedyny za życia wystawiany w Luwrze.

 

Villa Medici
Villa Medici

 

Villa Medici – tu Balthus (prawdziwe nazwisko Balthasar Kłossowski de Rola) pracował przez 16 lat, był jej dyrektorem od 1961 do 1977 roku. Tu miał swoje atelier. Miejsce magiczne, spokojne, jak najbardziej sprzyjające pracy twórczej. Z przepięknym widokiem na Wieczne Miasto. Bywali u niego najwięksi włoskiego kina tamtych czasów: Fellini, Antonioni, Viconti, Zeffirelli. Urzekał wszystkich swoją osobowością. A ogrodom przywrócił pierwotny kształt jak za Medyceuszy. W tym roku zostały ogłoszone najpiękniejszym ogrodem publicznym Włoch.

 

 

Tutaj zamieszkał również ze swoją drugą żoną – Japonką Setsuko Idetą – towarzyszką jego drugiej połowy życia. Setsuko poznał w Kioto w 1962 roku, dokąd wysłał go Malraux – ówczesny francuski minister kultury w poszukiwaniu dzieł na planowaną wystawę w Le Petit Palais w Paryżu. Ona przepiękna, młodziutka, miała zaledwie 21 lat, Balthus 35 lat więcej. Pochodziła z zamożnej japońskiej rodziny samurajów, wykształcona w Tokio, u jezuitów. Wychowana na rosyjskich i francuskich powieściach marzyła, by stać się bohaterką jak one, marzyła o mężczyźnie całkowicie jej oddanym, więc Balthus spadł jej prosto z nieba. Rożnica wieku nie przeszkadzała, bardziej artysta na początku związku odejmował sobie lat (bo urodził się 29 lutego). Poślubił ją dopiero w 1967 roku, rok wcześniej sformalizował rozwód ze swoją pierwszą żoną. 

 

Na życzenie Balthusa Setsuko nosiła kimono, najczęściej w barwach Rzymu (czerwień i pomarańcz). Kto ich widział razem, był świadkiem niecodziennego spektaklu – oboje rozkwitali. Tu urodziła się dwójka dzieci z tego związku: Fumio (1968-1970) – przeżył tylko dwa latka, zmarł na rzadką chorobę genetyczną. I Haruki – czyli wiosenny kwiat – urodzona w 1973 roku, dziś projektantka biżuterii.

 

Scuderie del Quirinale

 

O pierwszej żonie nie mówił zbyt wiele, może dlatego, że był to trudny i burzyliwy związek, a artysta próbował popełnić samobójstwo zanim ją poślubił, bo była zaręczona z innym. Antoinette de Watteville – arystokratkę z Berna poślubił w 1937 roku, choć poznali się jako dzieci, ona pozowała mu do pierwszych obrazów. Z tego związku miał dwóch synów: Thaddeusa i Stanislasa. Obaj synowie odziedziczyli po ojcu ekscentryczną naturę. Stanislas dandys, muzyk, blisko The Beatles, to on urządzał w ogrodach Villa Medici psychodeliczne wieczorki pełne narkotyków ze swoją ówczesną narzeczoną Rominą Power (nie miała nawet 16 lat), obecnie żonaty z młodą Chinką. I Thaddeus – pisarz, żonaty z Loulou de la Falaise – muzą Yves Saint Laurent – ojcem chrzestnym jego córki. Wolna miłość, wolny związek bez zobowiązań, alkohol, narkotyki. Tak wytrwali aż do śmierci Loulou na nowotwór w 2011 roku. Jego córka, a wnuczka Balthusa – Anna Klossowski również zajmuje się modą i sztuką współczesną.

 

I pierwsza kobieta w życiu Balthusa – jego matka – Elizabeth Dorothea Spiro, po mężu Kłossowska, kazała nazywać siebie Baladine (podobno od ‘Balladyny’ Słowackiego). Rosjanka, urodzona we Wrocławiu, nie do końca wiadomo o jej pochodzeniu. Biograf Balthusa Fox skłaniał się ku żydowskim korzeniom, wszak ojciec Baladine był kantorem w synagodze Pod Białym Bocianem. Balthus zaprzeczał, wskazywał na greckie pochodzenie rodziny matki. Artystka, malarka, bardzo towarzyska.

 

Ojciec – Erich Kłossowski de Rola – również malarz, krytyk sztuki, scenograf – urodzony na terenie dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego. Pochodził z drobnej szlachty polskiej. Baltus obsesyjnie podkreślał swoje szlacheckie pochodzenie. Przypinał swój herb rodowy nawet do kimona żony.

 

Balthus przychodzi na świat w Paryżu w 1908 roku, trzy lata po swoim starszym bracie Piotrze – pisarzu i filozofie. Mieszkają w artystycznej dzielnicy Montparnasse, matka prowadzi salon towarzyski. Przez dom przewijają się najwięksi artyści: Henri Matisse, Pierre Bonnard. W takiej atmosferze dorasta młody Balthasar. Ale wybucha wojna, a rodzice ze względu na swoje niemieckie paszporty muszą opuścić Francję. Wyjeżdżają do Berlina, Szwajcarii. Tam Baladine ma długi romans z poetą Rainerem Marią Rilke aż do jego śmierci w 1926 roku. Rozstaje się definitywnie z ojcem Balthazara w 1917 roku. Młody Balthus bardzo przeżywa rozstanie rodziców, cierpi, a Rilke choć sympatyczny, nigdy nie jest w stanie zastąpić mu ojca. Ale ten sam Rilke pomaga w wydaniu pierwszych szkiców młodego Balthazara. ‘Mitsou’ publikuje mając zaledwie 12 lat. Mitsou – to imię jego ukochanej kotki, pierwszej muzy, który zaginęła. Odtąd obsesyjnie motyw kota będzie przewijał się w jego twórczości.

 

Młodego Balthusa fascynuje również ‘Alicja w krainie czarów’ C.C. Lewisa i ‘Wichrowe Wzgórza’ E. Bronte.

 

Do Paryża powracają w 1921 roku. Żyją w biedzie, pomagają im krewni i znajomi. W 1926 roku Balthus po raz pierwszy jedzie do Włoch. Rowerem objeżdża Toskanię, wtedy też zachwyci się malarstwem wczesnorenesansowym, zwłaszcza Pierem della Francesca. To określi gust artystyczny jego twórczości.

 

Obraz ‘La Rue’ (Ulica) z 1933 roku przedstawiający paryską ulicę Dzielnicy Łacińskiej otworzy mu drzwi do sławy. A w samej twórczości jak bumerang będą przewijały się postacie dojrzewających dziewczynek (obrazy pełne erotyki – oskarżano go o dryfowanie w stronę pedofilii), kotów, luster, kart.

 

Wielka retrospektywa przygotowana w Rzymie składa się z dwóch części: Scuderie prezentują 150 najważniejszych dzieł artysty, natomiast Villa Medici szkice, malowidła i fotografie z jego rzymskiego pobytu, a wśród nich słynny ‘La Chambre turque’ Pokój turecki, do którego pozowała jego młoda japońska narzeczona. Pokój turecki został udostępniony pierwszy raz publiczności z okazji tejże wystawy.

 

Po rzymskim pobycie Balthus wyjeżdża z rodziną do Szwajcarii. Jest to dla niego symboliczny powrót do dzieciństwa. Osiedla się w Rossinière. Mała Haruki chodzi do wiejskiej szkółki, uczy się francuskiego. Jako 10-latkę wysyłają ją do collegu dla bogatych, nie może się w nim odnaleźć. Długo szuka swojego miejsca w życiu. Londyn, Paryż, aż powraca do Szwajcarii jako projektantka biżuterii. Obie z matką zajmują się Fundacją Balthusa. Matka jest także ambasadorem Unesco i w pewnym sensie śmierć Balthusa dała jej drugie życie, także artystyczne.

 

Batlhus odszedł 18 lutego 2001 roku. Na pogrzeb przybył prezydent Francji Jacques Chirac, a Bono – zaśpiewał podczas uroczystości. Irlandzki muzyk przyjaźnił się z Balthusem, ma sporą kolekcję jego dzieł. I tego samego dnia został ojcem chrzestnym Setsuko. Zdecydowała się przyjąć chrzest.

 

Na stronie fundacji można obejrzeć zdjęcia z prywatnego archiwum artysty oraz chronologiczny wykaz jego prac. Na stronie Scuderie del Quirinale z kolei 14 najbardziej znaczących obrazów wystawy.

 

Wystawa potrwa do 31 stycznia 2016 roku. Wielki minus to brak jednego biletu na dwa obiekty, warto jednak zachować bilet, bo w drugim obiekcie oferują nam zniżkę, ile dokładnie, brak informacji.

 

Scuderie del Quirinale

niedziela – czwartek – 10.00 -20.00

piątek – sobota 10.00 – 22.30

bilet normalny 12

bilet ulgowy 9.50

Uwaga! 13 grudnia bezpłatny wstęp na wystawę między 19.30 a 21.30

 

Villa Medici

wtorek – niedziela 10.00 – 19.00

poniedziałek nieczynne

bilet normalny 12

bilet ulgowy 6

w każdy czwartek między 17 a 19 bezpłatne wejście na wystawę

 

Henryk Sienkiewicz i jego nieszczęśliwy 11 listopad 1893

posted in: Rzym polski | 5

Na ścianie Hotelu d’Inghilterra (Hotel Angielski) zupełnie przypadkiem zobaczyłam tablicę upamiętniającą pobyt Henryka Sienkiewicza w Rzymie w 1893 roku, ufundowaną przez rzymską Polonię w 50 rocznicę śmierci pisarza. Zainteresował mnie ten rok pobytu, zaczęłam szukać, a jak już znalazłam, to wyszła z tego historia niczym z opery mydlanej. Wielki Sienkiewicz był na ustach wszystkich.

 

Rzym 5 – gwiazdkowy Hotel d’Inghilterra

 

Hotel d’Inghilterra mieści się przy Via Bocca di Leone, 14 – w labiryncie uliczek u stóp Schodów Hiszpańskich, pełnych sklepów luksusowych marek. Od 1845 roku to jeden z najdroższych w mieście, dziś 5-gwiazdkowy luksusowy hotel. Sienkiewicz zatrzymał się w nim w marcu 1893 roku, jak pisał w swoim dzienniku, tylko dlatego, że znał portiera, bo cała polska arystokracja gościła w Hotel de Rome, a Rzym był pełen Polaków łącznie z jego narzeczoną, Marią Romanowską-Włodkowiczówną.

 

Kiedy Sienkiewicz był biedny, żadna kobieta się nim nie interesowała. Jak tylko zdobył sławę, kręciło się koło niego mnóstwo nowobogackich panienek, które w ten sposób chciały wejść na salony towarzyskie stolicy.

 

Popiersie Sienkiewicza w kościele Domine Quo Vadis

 

 

Do nich należała Maria Romanowska-Włodkowiczówna, a raczej jej matka Helena, która próbowała znaleźć dobrą partię dla swojej nieślubnej córki. I była na tyle skuteczna, że Sienkiewicz, choć świeży wdowiec z dwójką dzieci, już nie pierwszej młodości, bo miał 46 lat na karku uwierzył w tę miłość. Włodkowiczowie mieszkali w bogatej Odessie, mieli ogrom ziemi, gorzelnie, cukrownie, ale nie mieli dobrego pochodzenia. Mówiono, że to matka młodej zakochała się w Sienkiewiczu (wiekiem bardziej pasowała do pisarza) i poprzez małżeństwo córki chciała się do niego zbliżyć. A córki wcale nie kręcił starszy pan.

 

Sienkiewicz zabiera narzeczoną w podróż do Włoch. Ta jednak jest rozpieszczona, grymasi, a poza tym chciała, żeby Sienkiewicz utrzymywał również jej służącą, czemu pisarz powiedział kategorycznie nie. Jest marzec 1893 roku, okres Wielkiego Postu. Wpadają na pomysł ślubu w Wiecznym Mieście, ale nie mają kompletnej dokumentacji, brakuje tłumaczeń, są problemy z nazwiskiem na metryce chrztu dziewczyny, adoptowanej przez Konstantego Włodkowicza. Wracają do Polski. Sienkiewicz pisze list do matki panienki, uskarżając się na jej złe wychowanie. Matka, obrażona zrywa zaręczyny, ale ostatecznie interesy biorą górę. 47-letni Sienkiewicz 11 listopada 1893 roku bierze ślub w Krakowie. Jednym z gości był Tadeusz Boy-Żeleński. Ale najgorsze ma dopiero nadejść. Młodzi wyjeżdżają w podróż poślubną do Włoch: najpierw do Wenecji, potem do Nervi pod Genuą, a na końcu w Rzymie. Wracają już osobno. Małżeństwo trwa zaledwie 6 tygodni, według niektórych historyków tylko dwa. To matka młodej przyczyniła się do jego rozpadu. Dlaczego? Tak naprawdę nie wiadomo. Wybucha ogromny skandal towarzyski. Sienkiewicz jest na ustach wszystkich, a Włodkowicowa dolewa oliwy do ognia, donosząc prasie, że pisarz był impotentem. Festiwal obelg, który zrujnował i zdrowie, i koncentrację pisarza. 

 

Ostatecznie, dzięki koneksjom Włodkowicowej w Watykanie małżeństwo uniewinniono po 3 latach. Maria wyszła ponownie za mąż za jakiegoś sportowca, ale i tym razem teściowa rozbiła związek.

 

Bazylika św. Sebastiana – oryginał odcisku stóp Chrystusa

 

Domine Quo Vadis – kopia odcisku stóp Chrystusa

 

Wykończony emocjonalnie pisarz poświęca się ratowaniu zdrowia i pisarstwu. Kończy ‘Rodzinę Połanieckich’ i jako swój osobisty akt zemsty na ex-teściowej portretuje ją w powieści. A poza tym ożywają w pamięci rzymskie spacery w towarzystwie malarza Henryka Siemiradzkiego. To on pokazał mu maleńki kościółek przy Via Appia Antica – Domine Quo Vadis z kopią odcisku stóp Chrystusa – oryginał jest przechowywany w Bazylice św. Sebastiana za Murami. Sienkiewicz chwycił za pióro i … dalszy ciąg znamy wszyscy. Nobel w 1905 roku. Światowe uznanie. Ciekawe, jaka była wówczas mina pani Włodkowicowej?

 

 

Fendi sponsoruje kolejne rzymskie fontanny

Podczas inauguracji Fontanny di Trevi Dom Mody Fendi zapowiedział remont kolejnych rzymskich fontann. To jego akt miłości wobec Wiecznego Miasta. Woda to życie, w Rzymie dosłownie, kiedy ratuje życie tysiącom turystów i mieszkańców podczas letnich upałów, a włoska stolica jest chyba jedynym miastem, które oferuje wodę gratis, prosto z ulicznych fontann zwanych nasoni. Wieczne Miasto ma 6 akweduktów i ponad 550 fontann artystycznych kwalifikowanych jako zabytki, ale w odróżnieniu od ‘zwykłych’ monumentów pod gołym niebem fontanny wymagają większych nakładów finansowych.

 

Fendi w 2016 roku wesprze finansowo konserwację czterech fontann, nie byle jakich, bo pokazowych fontann akweduktów, które doprowadzają tu wodę. Przeznaczy na to 300 tys. euro. To kolejny etap jej projektu: Fendi for Fountains.

 

Fontannę Mojżesza – położoną na Piazza San Bernardo, tuż przy kościele Santa Maria della Vittoria (ze słynną Ekstazą św. Teresy Berniniego) kończącą akwedukt Acqua Felice, wzniesioną w XVI wieku na życzenie papieża Sykstusa V. Wewnątrz niej figura Mojżesza – krępa, pozbawiona proporcji, nic dziwnego, że rzymianie nazwali ją Mojżeszem ośmieszonym.

 

Rzym Fontanna Mojżesza

 

Fontannę Acqua Paola na wzgórzu Janikulum, tuż przy wejściu do parku. Zamykała akwedukt Acqua Traiana odrestaurowany z woli papieża Pawła V i nazwany jego imieniem Acqua Paola. Fontannę ukończono w 1690 roku. Ze względu na kolosalne rozmiary (w dużej mierze do jej budowy użyto fragmentów budowli pochodzących z Forum Trajana) rzymianie nazywają ją ‘er fontanone’.

 

Rzym Fontanna Acqua Paola

 

Ninfeo u stóp Pincio (Piazza del Popolo) – zamykające akwedukt Acqua Vergine (ten sam, który doprowadza wodę do Fontanny di Trevi) – dzieło Giuseppe Valadiera z początku XIX wieku. Trochę mnie zaskoczyła akurat ta fontanna, bo dopiero co została wyremontowana w 2012 roku za całkiem duże pieniądze. Być może woda w tej części miasta wymaga częstych interwencji.

 

Rzym Ninfeo del Pincio

 

Fontannę del Peschiera na Piazzale degli Eroi – tuż przy stacji metra Cipro Musei Vaticani w dzielnicy Trionfale graniczącej z Watykanem. Zbudowana w 1949 roku stanowiła główne ujście współczesnego akweduktu o tej samej nazwie (peschiera to staw rybny). Inspiracją była Fontanna Najad na Piazza Repubblica.

 

Rzym Fontanna del Peschiera foto Wikipedia

 

 

 

Babuino – największy rzymski brudas idzie pod nóż

posted in: Osobliwości rzymskie | 0

Wygląda na to, że odradza się idea mecenatu i dobrze, bo dzięki niej nawet największy rzymski brudas – Babuino za 50 dni będzie lśnił. Luksusowa marka męska Brioni, mająca swój rzymski salon przy Via del Babuino podarowała 25 tys. euro na remont tej niecodziennej fontanny.

 

Fontana del Babuino

 

Pół człowiek, pół kozioł – leży w sąsiedztwie słynnego laboratorium Canova Taddolini i kościoła S. Atanasio dei Greci. Nie grzeszy urodą, stąd ten przydomek – er babbuino – w dialekcie rzymskim małpa, ściślej pawian – tak brzydkim go widziały rzymskie damy. Pojawił się tu w 1571 roku wraz z wanną granitową należącą do bogatego kupca z Ferrary – Alessandra Grandiego, do którego należał przylegający pałac. To on w zamian za bezpośredni dopływ wody, miał się odwdzięczyć papieżowi ufundowaniem fontanny miejskiej. Z wanienki piły zwierzaki, głównie konie.

 

A Babuino szybko stał się kuzynem Pasquino, jednym z rzymskich posągów mówiących i ludzie chętnie zamieszczali tu komentarze do bieżącej sytuacji politycznej. Do końca lat 90-tych na ścianie obok Babuino malowano graffiti, a mina posągu dodawała kolorytu tym wszystkim wpisom.

 

Graffiti foto Wikipedia

 

 

Ale kiedy przeniesiono Babuino w inne miejsce, mieszkańcy zatęsknili za nim. Powrócił ostatecznie w 1957 roku, dając nazwę ulicy – Via del Babuino – luksusowej ulicy łączącej Piazza di Spagna z Piazza del Popolo, bliźniaczki Madison Avenue w Nowym Jorku.

 

Via del Babuino – Boże Narodzenie 2014

Niezwykła podróż po Forum Cezara

posted in: Fora Cesarskie | 4

Piero Angela i Paco Lanciano: dwaj znakomici popularyzatorzy nauki stworzyli projekt na medal, godny Wiecznego Miasta. Zabierają nas w niezwykłą i emocjonującą podróż po forach rzymskich sprzed 2000 tysięcy lat: Forum Cezara i Forum Augusta. I nagle ta kupa kamieni, używając słów pewnego polskiego ministra, ożywiona, zamienia się w magiczny spektakl. Gdyby tak nauczano historii starożytnego Rzymu, z pewnością wszyscy stalibyśmy się jego miłośnikami.

Viaggio nei Fori Imperiali – Podróż po forach rzymskich narodziła się w ubiegłym roku, w ramach obchodów 2000-lecia śmierci cesarza Augusta. Fantastyczny spektakl – Forum Augusta przyciągnął ponad 110 tysięcy widzów, co zachęciło miasto do rozwinięcia kolejnego projektu. Forum Cezara wystartowało w kwietniu tego roku, bije rekordy popularności, bo w odróżnieniu od Forum Augusta można tu wejść i przemierzyć cały obszar dawnego forum, stąpając po tych samych kamieniach, obejrzeć ocalałe fragmenty antycznych budowli, a dzięki nowoczesnej technice także wnętrza takimi, jakimi się prezentowały w czasach ich świetności.

Wchodzimy na spektakl schodkami obok Kolumny Trajana. Tam otrzymujemy słuchawki (8 wersji językowych, niestety nie ma polskiej) i podążamy za przewodnikiem podziemnym korytarzem pod Via dei Fori Imperiali pierwszy raz otwartym dla zwiedzających, a łączącym Forum Trajana z Forum Cezara. To pierwszy przystanek, podczas którego oglądamy krótki dokument z lat 30-tych, kiedy odkopywano fora w związku z budową Via dei Fori Imperiali na życzenie Mussoliniego. To wtedy pracownicy budowlani dokopali się aż do poziomu starożytnego Rzymu, odsłaniając wiele autentycznych fragmentów forów.

Juliusz Cezar na koniu

Cezar był inteligentny, ambitny, pyszny, by nie powiedzieć zadufany w sobie i bajecznie bogaty. Forum miało być formą autopromocji, więc nie szczędził pieniędzy, pochodzących głównie z łupów wojennych. Na jego budowę wydał ogromną kwotę – odpowiednik 300 mln euro. Było to pierwsze prywatne forum (rozmiary 160 m X 75 m).

Forum Cezara – pokój bankiera

Pierwszy etap spaceru to pokój starożytnego bankiera (w miejscu, gdzie wybudowano Basilica Argentaria, już w czasach cesarza Trajana). Argentario, czasem zwany nummulario zajmował się pożyczkami pieniężnymi, wymianą monet pochodzących z każdego zakątka państwa rzymskiego, potrafił również odróżniać fałszywe monety. Forum służyło przede wszystkim celom handlowym. To tu znajdowały się sklepy, biura. Ale nie tylko. Badacze znaleźli w miejscu jednego z biur ogrom graffiti: część z nich to cytaty z ‘Eneidy’ Wergiliusza, inne zwykłe bazgroły pisane przez jakiegoś znudzonego ucznia. To tylko dowodzi, że znajdowała się tu szkoła, a dzieci powszechnie uczęszczały do szkół, choć te najwyższego stopnia – odpowiedniki liceum były dostępne wyłącznie elicie.

Kolumnada forum

I dalej królowa forum – świątynia Wenus Genetrix – od której miał się wywodzić ród julijski i której budowę zapowiedział Cezar przed bitwą pod Farsalos w 48 roku p.n.e. Wewnątrz stał olbrzymi posąg bogini.

Forum Cezara – świątynia Wenus Genetrix

Ze świątyni ocalały jedynie 3 kolumny korynckie

Pozostałości Świątyni Wenus Genetrix

i fragmenty skrzydlatych amorków zdobiących fryz (które jak powiada Piero Angela rozmiarami były na tyle wielkie, że z powodzeniem mogły zabić byka). Obok kolumn ciekawostka: zachowały się autentyczne schodki, którymi schodził Cezar.

Fryz – skrzydlate amorki

Forum zainaugurowano we wrześniu 46 roku p.n.e. Oto Cezar triumfalnie wjeżdża na forum – ostatni w szeregu, przez cały czas sługa trzyma nad jego głową wieniec laurowy i odmawia modlitwę.

Inauguracja Forum Cezara
Inauguracja Forum Cezara

Pośrodku placu stanął konny posąg Cezara wykonany ze złoconego brązu.

Cezar na koniu

Życie na forum toczyło się normalnym rytmem. Przechadzali się tędy mędrcy, senatorowie, oratorzy, kupcy i plebejusze. I znowu niespodzianka: publiczne toalety w czasach Cezara były wspólne!!!

Życie codzienne na forum

Ostatni etap wędrówki prowadzi nas obok pozostałości Cloaca Maxima (największego kanału ściekowego starożytnego Rzymu) na tyły Kurii. Cezarowi marzyła się nowa siedziba Senatu, ale już nie doczekał jej inauguracji. Zginął u szczytu władzy 15 marca 44 roku p.n.e. w miejscu dzisiejszego Largo di Torre Argentina. Pierwszy cios nie był śmiertelny, ale następne 22 już tak. Wewnętrzny kryzys rozsadził państwo i zmiótł z ziemi dyktatora i dopiero jego adoptowany syn Oktawian August stworzył Imperium Rzymskie.

Tak wyglądała Kuria – siedziba Senatu

Kuria przetrwała do dziś, uniknęła zniszczeń, bo podobnie jak Panteon w VII wieku zamienioną ją na kościół (który zamknięto w latach 30-tych XX wieku). Drzwi z Kurii można podziwiać w Bazylice św. Jana na Lateranie.

Viaggio nei Fori  – to oficjalna strona obu spektakli. Można tu kupić bilety (€15 jeden spektakl, €25 – oba plus €1 koszt rezerwacji). W tym roku pokazy z uwagi na ogromne zainteresowanie widzów przedłużono do 15 listopada. Na pewno powrócą wiosną przyszłego roku. Są drogie, ale warto!

Viaggio nei Fori oficjalnie startuje w urodziny Rzymu – 21 kwietnia. W 2019 roku spektakle będą prezentowane do 11 listopada. Spektakl trwa 40 minut.

  • Fontanna di Trevi - marzec 2015

Fontanna di Trevi w nowej szacie już 3 listopada

Fontanna di Trevi – królowa rzymskich fontann, symbol Wiecznego Miasta, ukochany przez turystów, zostanie otwarta we wtorkowe popołudnie, 3 listopada po wielomiesięcznym remoncie. 

 

 

Fontanna di Trevi została odrestaurowana dzięki funduszom Domu Mody Fendi, który w ramach projektu Fendi for Fountains przeznaczył 2 mln 180 tys. euro na Fontannę di Trevi i  300 tys. euro na kompleks Quattro Fontane. Fendi kocha Rzym, jego prezes Silvia Venturini Fendi jest rodowitą rzymianką i pewnie z dumą patrzy na piękniejące zabytki dzięki mądrze zainwestowanym pieniądzom.

 


 

Remont fontanny rozpoczęto w 2014 roku. Najpierw zbudowano mostek – pasaż dla przechodniów, strzał w dziesiątkę, bo dzięki niemu po raz pierwszy można było podziwiać z bliska cudnie wyrzeźbioną faunę i florę morską.

 

 

Fontanna di Trevi – październik 2014

 

 

Potem kolejna faza – restauracja fasady.

 

 

A od sierpnia prace zmierzały ku końcowi.

 

 

Fontanna di Trevi – sierpień 2015

 

 

Brawo Fendi!!! Za chwilę z powrotem będzie można wrzucać grosiki (mają być przekazane Caritas Diecezji Rzymskiej), aby zapewnić sobie powrót do Wiecznego Miasta. A Fendi również przeniosło się już do swojej nowej siedziby – Kwadratowego Koloseum w dzielnicy EUR.

 

 

Fontanna di Trevi – październik 2015

 

 

Zakochaj się w Coppedè

posted in: Perły Rzymu | 0

Coppedè ożyło przede wszystkim dzięki dobremu marketingowi i rosnącej popularności Halloween. Dwadzieścia lat temu nikt nie wspominał Coppedè, mało kto z mieszkańców słyszał o tym miejscu, a przecież pierwsze pałace ukończono już w 1921 roku. To specjaliści od marketingu wykreowali je na dzielnicę grozy, choć formalnie żadną dzielnicą nie jest (leży natomiast w bogatej dzielnicy Trieste), to zaledwie jeden placyk i kilka okalających go uliczek. Do tego dodano legendę o samobójczej śmierci architekta, bo to zawsze działa na wyobraźnię, choć Gino Coppedè zmarł na raka płuc. Odkurzono dawne filmy grozy, których scenerią był jeden z pałaców przy placu Mincio. I machina ruszyła dość skutecznie, bo od kilku lat Coppedè szturmują turyści. 

 

 

 

Do Coppedè pojechałam w niedzielne popołudnie pod koniec października ubiegłego roku. Było pusto, sennie, pałace przy Piazza Mincio kąpały się w promieniach jesiennego słońca. Urzekła mnie teatralność tego miejsca. Już na pierwszy rzut oka widać, że artysta lubił bawić się formą. Spodobał mi się ten eklektyzm: od antyku, poprzez średniowiecze, barok i art nouveau (Włosi nazywają ją liberty). Jest miejsce i na wysmakowane kopie antycznych herosów, i na Madonnę z Dzieciątkiem. Piękno Coppedè to piękno detali zamkniętych w kamieniu: motywów kwiatowych, geometrycznych, figur zwierząt: od orłów, żab, pająków, po skrzydlate lwy. Trzeba je smakować niespiesznie, powoli, choć zastanowiła mnie spora ilość niepokojących maszkaronów ozdabiających pałace, z grymasem na twarzy. Co właściwie artysta chciał w ten sposób wyrazić, a może zakląć smutek w kamień?

 

 

Kiedy Gino Coppedè otrzymuje to zlecenie w Rzymie, jest już uznanym architektem w Genui. Ale północ Włoch zawsze jest bliżej nowych trendów artystycznych. Rzym to papieże, to klasyka, nowe, choć wchodzi po zjednoczeniu Włoch, jest wciąż egzotyczne. I nawet realizując swój projekt w oddalonej od centrum rodzącej się dzielnicy nowej burżuazji, między Salario i Trieste, Coppedè musi nawiązać do rzymskiej tradycji. Robi to w najbardziej wyrafinowanej formie: buduje łuk triumfalny wzorem Rzymu cesarzy na skrzyżowaniu Via Tagliamento i Via Dora, a na środku Piazza Mincio umieszcza Fontannę Żab – ponoć w hołdzie Berniniemu, mając w pamięci jego wspaniałą Fontannę Żółwi. Prace zleca Società Anonima Edilizia Moderna, finansują je Cerruti i Becchi, formalnie ruszają w 1915 roku. Jako pierwszy zostaje ukończony Pałac Ambasadorów (1921) łączący łuk. Potem następne pałace i pałacyki, łącznie 45 budynków. Luigi Coppedè umiera w 1927 roku. Prace kontynuuje Paolo Emilio André.

 

 

 

I kiedy tak stoimy przed łukiem otwierającym Coppedè, wyłania się ten niesamowity żyrandol z kutego żelaza, niezwykle artystyczny, wewnątrz kolorowy i pełen niesymetrycznych elementów. Jesienno-zimowymi wieczorami i nocami pewnie groźnie brzęczy poruszany wiatrem i wtedy rzeczywiście tworzy nieziemską scenerię.

 

 

Łuk Triumfalny – Coppedè

 

 

A po drugiej stronie łuku jest już całkiem przyjemnie. Serce Coppedè to Plac Mincio otoczony trzema bajkowymi pałacykami.

 

Piazza Mincio

 

Ten najsłynniejszy, najpiękniejszy i najczęściej fotografowany to Villino delle Fate – Chatka Wróżek – przy Piazza Mincio3/Via Brenta 7, ukończony w 1924 roku. Kolorowy, pełen łuków, wieżyczek, finezyjnych ozdobień z kutego żelaza. I niedostępny dla zwiedzających, bo jest prywatnym obiektem mieszkalnym.

 

Coppedè – Villino delle Fate – Chatka Wróżek

 

Trochę szkoda, bo kto wie, jakie cuda i rozwiązania kryją się wewnątrz. Na pocieszenie pozostają trzy piękne freski w hołdzie trzem najsłynniejszym włoskim miastom.

 

Villino delle Fate – Florencja

 

 

Jest Florencja – Firenza Bella – rodzinne miasto architekta (urodzony w 1866 roku), a w niej Dante, Petrarka, w oddali kopuła baptysterium i wieża Palazzo Vecchio.

 

 

Villino delle Fate – Wenecja

 

 

Jest dumna Wenecja ze skrzydlatymi lwami świętego Marka i swoją flotą.

 

Villino delle Fate – Rzym

 

 

Wreszcie Rzym z nieśmiertelną wilczycą, Romulusem i Remusem.

 

Zdumiewa mnóstwo wyrafinowanych detali ogrodzenia, a nawet zegar słoneczny na ścianie ogrodu, widoczny jeśli bramy są otwarte i ktoś z lokatorów opuszcza właśnie posesję.

 

 

Fontanna Żab – Fontana delle Rane – pełna żab, na samej górze osiem, pod spodem potwory z ludzka twarzą. Niemalże do znudzenia każdy przewodnik przywołuje kąpiel Beatlesów w 1965 roku, kiedy koncertowali w pobliskim klubie Piper. Wtedy było to szokujące, dziś Anglicy i Amerykanie nie oszczędzają żadnej fontanny Wiecznego Miasta, bezwstydnie wchodzą nocą nawet do Fontanny Czterech Rzek na Piazza Navona.

 

 

Przy Piazza Mincio, 4 – Palazzina del Ragno – Pałacyk Pająka budowany w latach 1920-24. Hołd złożony pracy w postaci pająka – symbolu pracowitości, a na samej górze, powyżej balkoniku rycerza z napisem łacińskim Labor.

 

 

I wreszcie pałac przy Piazza Mincio, 2. Bezimienny, choć mieszkańcy nazywają go Hospes Salve – od motta umieszczonego przez Gino Coppedè. 

‘Ingredere has aedes quisquis es: amicus eris. Hospitem sospito’

Entra in questa casa, chiunque tu sia: sarai un amico. Io proteggo l’ospite.

Odwiedź ten dom, kimkolwiek jesteś: będziesz przyjacielem, a ja chronię gościa.

 

Ulubione miejsce włoskich horrorów.

 

Ma świetnie udekorowany przedsionek, a monumentalne wejście robi wrażenie.

 

 

Coppedè to nie tylko Piazza Mincio. To ambasady i budynki prywatne rozlokowane przy Via Brenta, Via Serchio, Via Clitunno. Warto przejść się tymi uliczkami, aby w pełni docenić talent mistrza Coppedè. Wiele mieszkań jest wystawionych na sprzedaż, a są to olbrzymie ponad 100-metrowe pomieszczenia, często wysokie na 4 metry. Stoją puste, kto wie, dlaczego?

 

 

Zapada wieczór. Pora pożegnać Coppedè. O zmroku przypomina bardziej londyńską Baker Street niż rzymskie zaułki. Może zza rogu wyłoni się jakiś Sherlock Holmes?

 

Coppedè o zmroku

 

 

Dojazd – z Termini autobus 92 – przystanek Piazza Buenos Aires lub metrem B – przystanek Policlinico i dalej tramwajem nr 3 lub 19 – również wysiadka na Piazza Buenos Aires. Wejście tuż za kościołem Santa Maria Addolorata – róg Via Tagliamento i Via Dora. 

 

Santa Maria Addolorata – kościół narodowy Argentyńczyków

 

Można powrócić Corso Trieste, mijając słynne rzymskie liceum Giulio Cesare, aż do stacji metra Sant’Agnese/Annibaliano – linia metra B1.

Schody Hiszpańskie gotowe na remont

Rzym jest dla nas zawsze głównym źródłem inspiracji, więc chcemy odwdzięczyć mu się za to, co nam ofiarował – powiedział dziś Jean-Christopher Babin – przedstawiciel firmy jubilerskiej Bulgari – sponsora restauracji Schodów Hiszpańskich. Bulgari przekazało na ten cel 1,5 mln euro. Remont potrwa do wiosny 2016. Na pewno jeszcze przed zakończeniem Roku Jubileuszowego zwrócimy mieszkańcom i turystom to cudowne miejsce – dodał burmistrz Rzymu – Ignazio Marino. Jubilerzy z Bulgari są emocjonalnie związani ze Schodami Hiszpańskimi, łączą one bowiem Via Sistina, gdzie w 1884 roku otwarto pierwszy sklep tej firmy, z Via Condotti, tu obecnie znajduje się ich salon firmowy. W 2014 roku Bulgari świętowało 130 lat istnienia.

 

Schody Hiszpańskie

 

Schody Hiszpańskie ostatni raz zostały odremontowane 20 lat temu. Co roku miliony turystów odwiedzają to miejsce, więc aż prosiły się o restaurację, nie tylko ze względu na estetykę, lecz również ze względów bezpieczeństwa. Prace miały ruszyć już wiosną tego roku, ale lepiej późno niż wcale. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku 144 schodki będą lśniły jak nowe.

 

Schody Hiszpańskie zostają zamknięte dla turystów. Od 7 grudnia jednak rampa łącząca Plac Hiszpański z Trinità dei Monti będzie otwarta w ciągu dnia, tak, aby turyści mogli podziwiać z góry fontannę La Barcaccia i Via Condotti.

 

Bulgari Via Condotti

 

Dodam tylko, że Bulgari sponsorowało w ubiegłym roku bożonarodzeniowe dekoracje Via Condotti i były one niezwykle subtelne i eleganckie.

 

Bulgari Via Condotti Boże Narodzenie 2014

Co warto zobaczyć w Rzymie w nadchodzący weekend?

posted in: Karnet kulturalny | 0

 

Co warto zobaczyć w Rzymie w nadchodzący weekend?

 

Termy Dioklecjana

 

Pierwsza niedziela miesiąca to tradycyjnie wstęp wolny do muzeów państwowych. W Rzymie można odwiedzić bezpłatnie następujące obiekty:

 

Colosseo e Foro Romano / Palatino
Galleria Borghese (obowiązkowa rezerwacja € 2,00)
GNAM Galleria Nazionale Arte Moderna 
Museo nazionale Etrusco di Villa Giulia
Museo HC Andersen, Museo M. Praz, Museo Boncompagni Ludovisi per le Arti decorative e il Costume
Museo nazionale Romano (Palazzo Massimo, Palazzo Altemps, Crypta Balbi, Terme di Diocleziano)

Galleria nazionale d’Arte Antica Palazzo Barberini

Galleria nazionale d’Arte Antica Palazzo Corsini
Galleria Spada
Museo nazionale di Palazzo Venezia
Museo nazionale di Castel Sant’Angelo 
Museo nazionale d’Arte Orientale “G. Tucci”
Museo nazionale Preistorico Etnografico “L. Pigorini”

Museo nazionale delle Arti e Tradizioni Popolari
Museo nazionale dell’Alto Medioevo
Museo nazionale degli Strumenti Musicali
Scavi di Ostia Antica
Museo Ostiense
Mausoleo di Cecilia Metella
Terme di Caracalla
Villa dei Quintili
Santa Maria Nova sull’Appia Antica

Villa Adriana a Tivoli
Villa d’Este a Tivoli

 

Palazzo Barberini

 

Rezydenci Rzymu i aglomeracji rzymskiej po okazaniu dokumentu mają również bezpłatny wstęp do muzeów miejskich.

 

Tego samego dnia przypada również

 

 

Narodowy Dzień Rodzin w Muzeum – przygotowano mnóstwo atrakcji dla dzieci, więcej szczegółów na www.famigliealmuseo.it

 

 

 

W Marino pod Rzymem 4 i 5 października odbędzie się 91 Sagra dell’Uva.

 

uva marino

 

 

Od 4 do 18 października ponownie otwarty będzie Ogród Różany u stóp Awentynu.

 

Ogród Różany Awentyn