Koniec remontu Schodów Hiszpańskich

posted in: Wiadomości z Rzymu | 3

21 września o 21.00 w asyście orkiestry rzymskiego konserwatorium św. Cecylii zostaną zainaugurowane Schody Hiszpańskie. Remont rozpoczął się w grudniu 2015 roku i kosztował półtora miliona euro. Główny sponsor remontu – firma jubilerska Bulgari obawia się jednak o przyszłość tego zabytku. 

 

Restauratorki wykonały tytaniczną pracę, oczyszczając 135 schodków prowadzących na wzgórze Trinità dei Monti z gum do żucia, plam po kawie, winie i innych paskustwach – powiedział Paolo Bulgari. Obawiamy się, aby te olbrzymie pieniądze nie poszły w błoto, kiedy ludzie zaczną ponownie biwakować na schodach. To zabytek, a nie miejsce konsumpcji. Przydałaby się jakaś ochrona nocą, może szyba, która zamykałaby je na noc i chroniła przed wandalami – dodał.

 

O żadnych bramkach nie chcą słyszeć przedstawiciele Ministerstwa Kultury.  Będziemy edukować ludzi, wzmocnimy monitoring w ciągu dnia i nocy. 

 

Schody Hiszpańskie – remont

 

Podzielam raczej obawy firmy Bulgari, obserwując, jak kibice holenderscy – jak się okazało managerowie po pijanemu zdemolowali odrestaurowaną  fontannę La Barcaccia u stóp Schodów Hiszpańskich tuż po jej remoncie oraz ostatnie ekscesy i kąpiele cudzoziemców w dopiero co odrestaurowanej Fontannie di Trevi. Nie przerażają ich mandaty, bo nie płacą ich na miejscu. Myślicie, że płacą po powrocie do swoich krajów? Prym wiodą Anglicy i Amerykanie. Oburzeni mieszkańcy żądają zatrzymania paszportów wandalom i natychmiastowego egzekwowania płatności, inaczej będą dalej niszczyć dziedzictwo narodowe. 

 

Moim zdaniem nikomu by nie zaszkodziło nocne zamknięcie. 

P.S.

Pogoda przestraszyła organizatorów i uroczyste otwarcie przełożono na 22 września.

Aperti per ferie – Most Muzyki zaprasza

posted in: Karnet kulturalny | 0

Od 2 do 11 września między 17.00 a 24.00 Most Muzyki (Il Ponte della Musica) niedaleko Muzeum Sztuki XXI wieku – MAXXI będzie areną spektakli, muzyki, sportu i darmowych warsztatów. Będzie można coś zjeść i wypić. Wstęp wolny. To kolejna letnia edycja ‘Aperti per ferie’ organizowana przez Open House Roma. 

 

A oto szczegółowy program:

 

Template by Pixartprinting

 

Dojazd tramwajem nr 2 z Piazzale Flaminio – przystanek Apollodoro.

William Kentridge na urodziny Rzymu

 

‘W historii ludzkości zwycięstwo jednych pociąga za sobą porażkę innych. Każdy triumf współistnieje z bólem i rozpaczą. Żaden bohater nie jest wolny od wstydu – tak tłumaczy tytuł swojej pracy William Kentridge, znakomity artysta o międzynarodowej sławie, pochodzący z Republiki Południowej Afryki. Niezwykły orszak zdobiący mury okalające Tyber między dwoma mostami: Ponte Sisto a Ponte Mazzini to hołd artysty złożony Wiecznemu Miastu. Na jego urodziny.

 

Fryz widziany z Ponte Sisto

 

Hołd wyjątkowy, bo narodził się z brudu i brud zapewne go pokryje za 3-4 lata. ‘Wybiórczo oczyściliśmy mury trawertynowe z patyny czasu. Te mikroby za jakiś czas powrócą. Mam świadomość ulotności mojego projektu – mówi artysta.’ Ale póki co, pozwólmy popłynąć postaciom i wydarzeniom wraz z nurtem rzeki …

 

Fryz oglądany po drugiej stronie rzeki

 

‘Triumphs and Laments’ – największe zwycięstwa i porażki Italii od czasów mitologicznych po współczesność.

 

Rejsy po Tybrze

 

Ponad 80 postaci 10-metrowej wielkości na fryzie długości 550 metrów. Sporo pracy. Nie ma w tym orszaku żadnego porządku chronologicznego. 

 

Fryz część I

 

To także osobista i dość zaskakująca momentami autorska interpretacja, jak chociażby słynna wilczyca z winem i wodą, a nie bliźniakami jak zawsze.

 

Fryz część II

 

Są skrzydlate Wiktorie i szkielety, prawdopodobnie tej samej wilczycy. Rzym w momencie chwały i w dniach zapomnienia.

 

Fryz część III

 

Papieże – władający miastem przez wieki i pierwszy król zjednoczonych Włoch.

 

Fryz część IV

 

Imperatorzy i słynny Pasolini.

 

íõ­Q+•ïÄkÂøs¢Æ&ÝÍ"HXÀ²SÎAÂŽ¬Rµø!€÷ÿޓ¶4‘èá+GO+1XCçâ$_RÁ¡¥LÓD°C;À‹n¡‹óçî#ýÝ+R3Qª­a XM3ñ#íc~>ïwúW"¨p©«§¯‚>«YEHøÔ©Ëßm4Õý)  ¨iÙ䓴±#Œàߦ„MCµMN²Ì&æיœß»îv†ÄÉÛº<5ê ?YY]{Ií$_Ì[HaûÃQ­ m¾"^s€*KÈðt‘DU6â±4HªÊEX܁ab4ut«ZM¡¦tå‹3‹úMǗ:`´xŸk‰b‚Erës’¨¶+æ97$–¦¬t6«’Üp̤Fö¾7÷é¤&Q*䪂 @_ë#Ò¨äÜÞ÷óÖ© °ßO‘Ò€7`–[ËJ °L}šÀ#nÍùC@ÿÑòÍÒ1֍^B_¸œÕQDÇãUÁTÃON©ff°6cÜGˎÒÚÊäk8ö‚eˆãvöhœºŽq¿9Xh`‚ãŽEfœÔ” ‡ÖR~žCÏݨ¶Pú§ÅIT©J^u&‹‚Áð»A'^3 ™b‡«<|`ZŊ‹sÛ¤ÊQÕn¯U3¿OÙ@½DÄ6WãÕ-4„M³UCC¥É
Fryz część V

Wydarzenia II wojny światowej i jeńcy żydowscy sprowadzeni po podboju Jerozolimy. 

 

Fryz część VI

 

Fryz część VII

 

Jest ukrzyżowany święty Piotr.

 

Fryz część VIII

 

Fryz część IX

 

Oraz Marcello Mastroianni i Anita Ekberg w Fontannie di Trevi (i pod prysznicem) – słynna ‘La Dolce Vita’.

 

Fryz zostanie otwarty oficjalnie 21 kwietnia o 20.30 – w urodziny Rzymu. Pokazowi świateł będzie towarzyszyć muzyka południowoafrykańska Philipa Millera – wyznaczająca rytm zwycięstwa i porażki. Spektakl zostanie powtórzony 22 kwietnia o 20.30 i 22.30.

 

A w muzeum MACRO przy Via Nizza, 138 od 17 kwietnia do 2 października wystawa obrazująca przebieg prac nad projektem Kentridge’a.

 

 

 

 

Przywitaj wiosnę z FAI – 19 i 20 marca 2016

 

FAI (Fondo Ambiente Italiano) to instytucja, która zajmuje się ochroną włoskiego dziedzictwa narodowego, rozumianego jako symbioza natury, sztuki, historii, tradycji. Działają od 1975 roku i od tego czasu udało im się odrestaurować i udostępnić publiczności wiele obiektów kulturalnych, ale również parków czy ogrodów. Co roku na powitanie wiosny przy wsparciu tysięcy wolontariuszy otwierają swe podwoje miejsca wyłączone z ruchu turystycznego, a więc na co dzień niedostępne zwykłym śmiertelnikom. Pracownicy FAI dbają o ich dobór. To niebywała okazja, aby zajrzeć tam, gdzie wzrok nie sięga.

 

Tegoroczna manifestacja odbędzie się 19 i 20 marca.

 

Rzym proponuje następujące obiekty:

 

Willę Zakonu Kawalerów Maltańskich na Awentynie – słynną dziurkę od klucza znają prawie wszyscy. A co się kryje po drugiej stronie? Ogrody, kościół zakonu przebudowany przez genialnego Piranesiego i wspaniałe widoki na Watykan, Zatybrze i Testaccio. Bez wątpienia będzie to atrakcja nr 1.

 

Siedziba Zakonu Kawalerów Maltańskich – Rzym

 

 

Palazzo Boncompagni-Coros

Via del Governo Vecchio, 3, na tyłach Oratorium św. Filipa Neri. 

Grzegorz XIII – papież, który zreformował kalendarz, wywodził się z rodu Boncompagni. Coros – to z kolei bogata rodzina kupców żydowskich, którzy przeszli na katolicyzm i przyjęli to nazwisko. 

Pałac wystrojem przypomina Galerię dei Carracci Palazzo Farnese (siedziba Ambasady Francji).

 

Palazzo Caetani

Via delle Botteghe Oscure, 32

Pałac bogatej rodziny rodem z południowego Lacjum. Do nich należała m.in. Sermoneta i wspaniały ogród Ninfa. Rzymski pałac zaprojektował pierwszy architekt Villi Medici – Nanni di Baccio Bigio. Pałac był salonem towarzyskim Wiecznego Miasta, bywali tu Walter Scott, Franciszek Liszt, Chateaubriand, Gregorovius.

 

Spacer od Forum Trajana do Forum Cezara i Forum Pokoju. 

 

Widok na Kolumnę Trajana

 

Na co dzień fora te można podziwiać jedynie z daleka, choć Forum Cezara jest dostępne od końca kwietnia do końca października po wykupieniu biletu na wieczorny spektakl multimedialny. Rewelacja! Polecam!

 

Juliusz Cezar i jego forum

 

Muzeum Włoskiej Inżynierii Wojskowej

Lungotevere della Vittoria, 31

 

Wstępy do wszystkich obiektów:

sobota 19 marca – 10.00 – 18.00 – wyłącznie dla posiadaczy członków FAI (można się zapisać na ich stronie)

niedziela 20 marca – 10.00 – 18.00 – dla wszystkich z pierwszeństwem wejścia dla członków FAI

 

W przypadku olbrzymich kolejek organizatorzy zastrzegają sobie prawo do ich zamknięcia godzinę przed planowanym zamknięciem. Kto zatem ma ochotę uczestniczyć, powinien pójść jak najwcześniej.

Idy marcowe na Largo di Torre Argentina

Juliusz Cezar był ambitny, pyszny i bajecznie bogaty. Jego bogactwo i dyktatorskie zapędy drażniły wielu możnych. Liczył się z możliwością zamachu na jego życie. Na pytanie, jak chciałby umrzeć, odpowiadał : z zaskoczenia. I chyba spiskowcy zrobili mu prezent-niespodziankę, choć tego pamiętnego poranka 15 marca 44 roku p.n.e. nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Zadano mu 23 ciosy w Kurii Teatru Pompejusza – tymczasowej siedzibie Senatu. 23 jak na ironię to szczęśliwa liczba dla rzymian. 

 

Jutro już po raz 13 Gruppo Storico Romano dwukrotnie: o 16.00 i 17.00 na Largo di Torre Argentina, tam, gdzie zginął Juliusz Cezar, przypomni ten dramatyczny moment z dziejów Rzymu. Inscenizacja składa się z trzech części i jest stricte filologiczna. Ubiegłoroczne przedstawienie odbywało się w strugach deszczu (nawet słynne koty pochowały się), ale za to dokładnie w miejscu zabójstwa Cezara i to rekompensowało niesprzyjającą aurę. 

 

Pierwsza część to scena posiedzenia Senatu (w którym biorą udział m.in. Marek Antoniusz, Cyceron, Katon), pod koniec którego Juliusz Cezar zostaje ogłoszony wrogiem ludu.

 

Lud rzymski

 

Senatorowie udają się na obrady

 

Posiedzenie Senatu

 

Koniec posiedzenia Senatu

 

Druga część to scena zabójstwa Juliusza Cezara w idy marcowe – 15 marca 44 p.n.e. 

 

Cezar nie czuje się najlepiej tego dnia, chce nawet wysłać Marka Antoniusza i anulować obrady, ale spiskowcy go ubiegają. Decymus Brutus pojawia się w jego domu z informacją, że senatorowie go oczekują, Juliusz Cezar nie może odmówić, to byłoby lekceważenie innych. Udaje się zatem pieszo na posiedzenie Senatu, choć żona Kalpurnia mu odradza, ma złe przeczucia, a wcześniej widzi męża we śnie w kałuży krwi. Jeszcze wróżbita Spurinna (na zdjęciu w czerwonej szacie) szepcze mu: Cezarze, strzeż się id marcowych.

 

Idy marcowe – wróżbita Spurinna ostrzega Cezara

 

Idy marcowe – Cezar wkracza do Senatu

 

Senatorowie pozdrawiają Juliusza Cezara.

 

Idy marcowe – senatorowie pozdrawiają Juliusza Cezara

 

A potem spiskowcy, jest ich około 60, przystępują do akcji. 23 ciosy, ostatni z ręki przyjaciela – Brutusa – śmiertelny.

 

Zabójstwo Juliusza Cezara

 

Zabójstwo Juliusza Cezara

 

Zabójstwo Juliusza Cezara

 

Zabójstwo Juliusza Cezara

 

Zabójstwo Juliusza Cezara

 

Zabójstwo Juliusza Cezara

 

Trzecia część spektaklu to przemowa Brutusa do ludu rzymskiego wyjaśniająca motywy zabójstwa oraz poruszająca mowa pogrzebowa Marka Antoniusza podczas pogrzebu Juliusza Cezara (według Szekspira), po której wydano nakaz ścigania spiskowców.

 

Mnie najbardziej poruszyło to ujęcie – osamotnione ciało Juliusza Cezara, puste złocone krzesło, gdzieś w głębi wieniec złożony przez mieszkańców. 

 

Pogrzeb Juliusza Cezara

 

 

Koniec spektaklu

 

Jutro z pewnością stosy kwiatów pojawią się przed pomnikiem Juliusza Cezara, na tle jego forum, pierwszego prywatnego forum. 

 

Pomnik Juliusza Cezara

 

A od końca kwietnia ruszy ponownie wspaniały spektakl multimedialny na Forum Cezara, który gorąco polecam.

W rzymskich ogrodach Medyceuszy – Villa Medici

Rzymski sen kardynała Ferdynanda I Medyceusza nie trwał zbyt długo, bo zaledwie 11 lat, ale to wystarczyło, aby stworzyć jedną z najpiękniejszych renesansowych willi miejskich i ogrody nie mające sobie równych. W 2015 roku wygrały konkurs na najpiękniejszy park publiczny Włoch. Kto raz spojrzy na Wieczne Miasto z belwederu czy kawiarnianego tarasu, zakocha się w tym miejscu bez pamięci. Villa Medici musiała być godna tak wielkiego nazwiska. 

Villa Medici – dojście od stacji metra Spagna

Z zewnątrz Villa Medici jest surowa, przypomina raczej klasztor, a nie lekki pałac. Cuda kryją się po drugiej stronie.

Villa Medici – wejście – w fontannie według legendy kula królowej szwedzkiej Krystyny

Ale zanim na dobre przekroczymy jej progi, cóż to za kula w fontannie przed wejściem? Plotka głosi, że to pamiątka po igraszkach królowej szwedzkiej Krystyny, która nie zdążyła na umówione spotkanie ze swoim kochankiem kardynałem Decio Azzolino, właśnie w Villa Medici, więc znalazła oryginalny sposób na powiadomienie o swej nieobecności, odpalając jedno z dział umieszczonych na tarasie Zamku Świętego Anioła. Pocisk trafił wprost na drzwi wejściowe Villa Medici. Tyle legendy, bo eksperci przyznają, że pocisk nie dałby rady przelecieć 1,5 kilometra i uderzyć z taką siłą. W rzeczywistości granitowa misa w kształcie pucharu została kupiona do zakonników z San Salvatore in Lauro, a kula to element dekoracji. Drzwi wejściowe z brązu są jednak oryginalne i rzeczywiście pozostał na nich jakiś odcisk, ale dokładnie nie znamy jego pochodzenia.

Villa Medici – drzwi wejściowe

Nad wejściem widnieje napis: Akademia Francuska. Na schodach wita nas jej założyciel – Ludwik XIV –  przebiegły król, który stworzył ją w 1666 roku, wysyłając najzdolniejszych artystów na studia do Wiecznego Miasta, aby potem kopiowali to samo w Paryżu. Sprytnie to sobie wymyślił. Kręte, ślimacze schody przywodzą na myśl zamki nad Loarą. 11 lutego 2016 Akademia Francuska obchodziła 350 lat istnienia. Ale pierwotnie mieściła się w Palazzo Mancini niedaleko Via del Corso. Kiedy tylko Napoleon zajął Rzym, zagarniał również najpiękniejsze zakątki Wiecznego Miasta. W 1803 roku przeniósł siedzibę Akademii Francuskiej do tej willi – przepięknej renesansowej rezydencji rodu Medyceuszy z fenomenalnymi ogrodami.

Villa Medici Ludwik XIV

No właśnie  8-hektarowe ogrody dzisiejszej willi są niczym w porównaniu z 25 hektarowymi słynnymi ogrodami Lukullusa z winnicą na zboczu Pincio (dzisiejsza Salita di S. Sebastianello). Były fenomenalne, akwedukt bezpośrednio doprowadzał tu wodę, wewnątrz znajdowały się także cysterny z wodą. Po śmierci Lukullusa w 52 r przeszły w posiadanie cesarskie i powoli zaczęły popadać w ruinę. Ponieważ było to miejsce peryferyjne, więc przez wieki nie zasilano go wodą publiczną. Bratankowie kardynała Giovanniego Ricci z Montepulciano, również Giovanni i Giulio zakupili obszary willi w połowie XVI wieku, budując pałac i czyniąc z tego miejsca jedno z najbardziej prestiżowych w Rzymie. Nic więc dziwnego, że kardynał Ferdynand I Medyceusz miał na nią chęć i zakupił przy najbliższej okazji – w 1576 roku, a przy pomocy florenckiego architekta Bartolomeo Ammanatiego przekształcił ją w willę marzeń. Nowo powstały akwedukt Acqua Felice zbudowany za Sykstusa V doprowadził tu wodę. Willa szybko stała się modnym miejscem w Rzymie. Pomieszkiwał w niej kardynał Aleksander – przyszły papież Leon XI, którego pontyfikat trwał zaledwie 27 dni. I nawet kiedy Ferdynand I Medyceusz w 1587 roku powrócił do Florencji, obejmując tron Wielkiego Księcia Toskanii, willa pozostała prestiżowym miejscem toskańskim. Mieszkał tu ambasador Toskanii, zamknięto w niej Galileusza po wyroku Świętej Inkwizycji. 

Właściwie, aby zobaczyć oryginalne rzeźby ozdabiające i pałac, i ogrody, trzeba udać się do Florencji – mówi przewodniczka (willi nie można zwiedzać indywidualnie). Ferdynand i jego potomkowie wywieźli najcenniejsze dzieła zdobiące posiadłość, ale to była ich kolekcja prywatna – mieli prawo.  

Dea Roma – Villa Medici – Roma

Przy wejściu do ogrodów wita nas Dea Roma – bogini opiekująca się miastem (jej wizerunki możecie zobaczyć także na Placu Kapitolińskim i na Piazza del Popolo). To dar dla Medyceuszy od papieża Grzegorza XIII (tego od reformy kalendarza), a figurkę zakupił kardynał d’Este do ogrodów kwirynalskich – ówczesnej letniej rezydencji papieży.

Nieco dalej słynna Niobe i jej dzieci, grupa rzeźb odnalezionych w 1583 roku w Villa Tommasini pobliżu Porta San Giovanni i zakupiona przez kardynała de’Medici. Choć to tylko odlew gipsowy wykonany przez stypendystów willi za czasów dyrektora Balthusa (oryginał we florenckich Uffizi), robi ogromne wrażenie.

Villa Medici - Niobe
Villa Medici – Niobe

Niobe – matka 14 dzieci: 7 chłopców, 7 dziewczynek, zabitych strzałami przez Artemidę i Apolla, po tym, jak ośmieliła się publicznie porównać z ich matką Latoną – mającą jedynie dwójkę dzieci. Jej nieopisany ból malujący się na twarzy po utracie dzieci.

Jeszcze próbuje obronić najmłodszą dziewczynkę. Bezskutecznie – bogowie są bezlitośni dla śmiertelników, którzy muszą znać swoje miejsce w szeregu.

Niobe – pośrodku – ratuje najmłodsze dziecko

Pod krzakiem paproci leży jeden martwy syn, drugi już omdlewa.

Niobe – Villa Medici – Rome

Idziemy dalej. Widok znajomy. Kadr z filmu ‘Wielkie piękno’. To po tym labiryncie przechadza się główny bohater.

La Grande Bellezza – Villa Medici – Rome

Ale najpiękniejsze dopiero przed nami. To fasada pałacu wychodząca na ogrody. Lekka, zwiewna. Skąpana rzymskim słońcem. Filmowa scenografia.

Villa Medici - fasada od strony ogrodów
Villa Medici – fasada od strony ogrodów

Zdobią ją płaskorzeźby z antycznych sarkofagów. Są niejednorodne, pochodzą z różnych miejsc. Taka była ówczesna moda, wykorzystać antyk jak najlepiej. Te najcenniejsze płaskorzeźby m.in. z Ara Pacis odjechały do Florencji – z Ara Pacis zachowały się jedynie girlandy.

Villa Medici
Villa Medici

Odjechały również posągi, niegdyś wbudowane w fasadę, pozostały po nich puste nisze. Ferdynand był wysmakowanym kolekcjonerem. Największą kolekcję zakupił m. in. z Valle Capranica (1584) – ponad 128 posągów, 54 popiersi i głów. Oprócz tego korzystał z okazji, tak wszedł w posiadanie Wenus Medycejskiej odnalezionej w Willi Hadriana w Tivoli (dziś w Uffizich) czy wspomnianej wcześniej Niobe. 

Villa Medici - girlanda z Ara Pacis
Villa Medici – girlanda z Ara Pacis

Czego nie zdążyli wywieźć Medyceusze, wywieźli Francuzi, kiedy Napoleon przejął willę w posiadanie. 

Villa Medici – detale fasady

Lekka Loggia dei Leoni (Loggia Lwów) prowadziła z salonu wprost do ogrodów. Lwy od 1798 roku zdobią Loggia della Signoria we Florencji. 

Loggia Lwów

Zwiewny Merkury w locie (oryginał Giambologna) – gości we florenckim Museo Bargello.

Villa Medici - Merkury
Villa Medici – Merkury

Obelisk egipski ze świątyni Izydy w Heliopolis pośrodku sześciu trawników w oryginale można obejrzeć we florenckich ogrodach Boboli. 

Obelisk egipski – Villa Medici

Akademia Francuska szybko stała się ośrodkiem kulturalnym. Przybywali tu najwięksi artyści francuscy: Fragonard, Ingres, Corot, Berlioz, Debussy. Ale najwięcej zrobił dla niej Balthus – znakomity artysta i dyrektor Villa Medici w latach 1961-1979. To on przywrócił jej dawny blask i splendor. Stypendyści wykonali wiele kopii antycznych posągów. Uporządkowano ogrody (zostały odnowione w latach 2000-2005).

Wchodzimy na taras.

Villa Medici – taras

To stąd rozciąga się nieziemski widok na willę i Bazylikę św. Piotra w oddali.

Tu kończy się najbardziej cywilizowana część ogrodów. Za tarasem rozpoczyna się dzika strefa.

Idziemy aleją, w której zamordowano Messalinę (ponoć urządzała tu orgie seksualne ze swoim kochankiem Sillo). Dochodzimy do schodów prowadzących na najwyższy punkt ogrodów – według przewodniczki oprowadzającej nas znajduje się na wysokości kopuły Bazyliki św. Piotra. Mauzoleum otoczone cyprysami, z którego miała spływać woda. Kardynał nie zdążył ze swoim projektem. Może zrealizują go inni architekci, bo zaledwie kilka dni temu ogłoszono konkurs na odnowę tego miejsca.

Monte Parnaso – Villa Medici

A dalej gąszcze, ogród warzywny, sad i wiszące ogrody nad Muro Torto wzdłuż którego grzebani niegdyś prostytutki.

Villa Medici
Villa Medici

Tu mieszkają stypendyści Akademii Francuskiej z całego świata. Selekcja jest ostra, ale kto ją przejdzie, otrzymuje €3000 miesięcznie przez 12 lub 18 miesięcy (wiek 20-45 lat). Stypendyści mają opłacone mieszkanie, parking, szkołę dla dzieci, a współmałżonek również otrzymuje pensję, żyć nie umierać. Wcześniej mogli korzystać także z basenu, ale sąsiadujący hotel nie życzył sobie widoków nagich kąpiących się pod ich oknami, więc basen zamknięto.

Villa Medici Rome – mieszkania stypendystów

W drodze powrotnej podążamy ścieżką wzdłuż muru, pachną kwiaty i cytrusy. Tędy wjeżdżały powozy kardynalskie. Docieramy do Gipsoteki – a wewnątrz jakby cała Francja się tu zjechała – to gipsowe kopie posągów z Chartres, Reims, Luwru i posągów antycznych wykonywane przez stypendystów.

Villa Medici – Gipsoteka
Villa Medici – Gipsoteka
Villa Medici – Gipsoteka

Apartamenty kardynalskie wewnątrz willi są ciasne i mroczne i przynajmniej na mnie nie zrobiły wielkiego wrażenia. Nie można ich fotografować, ale w niektórych pokojach można przenocować (szczegóły tutaj).

Natomiast z tarasu kawiarni rozpościera się wspaniała panorama Rzymu. 

Widok z kawiarni Villa Medici
Widok z kawiarni Villa Medici
Villa Medici - widok na Rzym
Villa Medici – widok na Rzym

Villa Medici

Viale Trinita dei Monti, 1

powyżej Schodów Hiszpańskich – metro A – Spagna

otwarta od wtorku do niedzieli – 9.30 – 17.30, jeśli jest wystawa od 10.00 do 19.00 

Bilet wstępu €12, zniżkowy €6 (seniorzy po 60 roku życia, studenci, posiadacze m.in. Roma Pass)

Uwaga! W czwartki po 17.00 wstęp wolny na wystawy.

Willę zwiedza się grupowo (włoski, francuski i angielski) – godziny odwiedzin znajdziecie na oficjalnej stronie willi. Zwiedzanie obejmuje ogrody i apartamenty kardynalskie. 

W niedzielę, o 15.30 – trasa ‘Sekretne miejsca twórczości’ i wtedy można obejrzeć dziką część ogrodów. 

Luisa Spagnoli – kobieta, która podarowała światu najsłodsze pocałunki

Bacio (pocałunek) to marzenie. To miłość, która trwa całe życie. Bacio to wspaniała Luisa Spagnoli, kobieta z nizin, która dzięki swojemu uporowi, pracowitości, intuicji, inteligencji oraz inwestycji w kapitał ludzki zbudowała czekoladowe imperium, wchodząc do świata zarezerwowanego wyłącznie dla mężczyzn.

Perugia
Perugia

To tu, w Perugii, pośród umbryjskich wzgórz przychodzi na świat w 1877 roku jako Luisa Sargentini. Rodzina jest biedna, ojciec sprzedaje ryby, matka zajmuje się domem. Nie stać ich na edukację dzieci.

Luisa Spagnoli w młodości – foto wikipedia

Luisa w wieku 22 lat wychodzi za mąż za Annibala Spagnoli. Marzy o prowadzeniu malutkiej cukierni. Spełni swoje marzenie, zakładając z mężem sklep, słynący ze znakomitych confetti (czyli drażetek, dziś przygotowywanych głównie na ważne uroczystości rodzinne: chrzest, ślub etc) ich własnej produkcji. Szybko podbijają Perugię, a znany producent pasty Francesco Buitoni wraz z dwoma innymi inwestorami decydują się wejść w spółkę z mężem Luisy, Annibalem Spagnoli. Tak w 1907 roku rodzi się Perugina

Nie jest łatwo przebić się na rynku czekolady. Północ, zwłaszcza Turyn to jej królestwo, tam działają giganci. Firma popada w tarapaty finansowe i aby ratować jej kondycję Buitoni wprowadza do gry swojego syna Giovanniego, przeznaczonego do kariery prawniczej. To on zmienia strategię sprzedaży, choć Luisa sugerowała juz wcześniej takie rozwiązanie, ale ze zdaniem kobiet nikt się nie liczy. Uderzają na południe kraju. To dziewiczy ląd. Obiecujący. Szybko odbijają się od dna. Zależy im na podkreśleniu silnej więzi z miejscem działalności, więc za zgodą władz miasta umieszczają w swoim logo gryfa –  pół lwa, pół orła obecnego w herbie Perugii.

Gryf – pół lew, pół orzeł – herb Perugii i logo Peruginy

Perugina wypływa na szerokie wody. Latem 1915 roku przeprowadzają się z centrum Perugii do nowej fabryki, blisko stacji kolejowej Fontivegge. Ale rok wcześniej wybuchła wojna i mężczyźni muszą iść na front. Fabryce grozi zamknięcie. Kto ją uratuje? Brakuje rąk do pracy. Jak to kto? Kobiety – mówi Luisa. To ona – matka trójki dzieci – mocno wierzy w kobiecą potęgę, a wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom, otwiera salę do karmienia maluchów na terenie fabryki, bo wie, że kiedy matka ma w pobliżu syte i bezpieczne dziecko, pracuje spokojnie i wydajnie. To ogromny sukces Luisy, wyprzedziła świat na wiele lat tym rozwiązaniem. Oczywiście konkurencja – przedsiębiorcy z północy Włoch podśmiewują się z tej fanaberii. Perugina nie notuje jednak strat w czasie wojny.

W 1919 roku pojawia się pierwsza gorzka czekolada wyprodukowana w fabryce. Luisa. Rok później Luisa zostanie szefową działu konfitur, a fabryka zmieni nazwę na ‘La Perugina Cioccolato e Confetture’. Działania, które co najmniej irytują konkurentów. Jak to kobieta szefem? Cóż ona wie o zarządzaniu? A Luisa tymczasem tworzy nowe przepisy po to, aby czekoladę – do tej pory luksusowy produkt, uczynić dostępniejszą dla zwykłych ludzi.

Pierwszy czekolada Peruginy – Luisa 1919

Któregoś dnia pojawia się w fabryce młody futurystyczny artysta z Mediolanu. To Federico Seneca. Przedstawia jej projekt plakatu wzorowanego na ‘Pocałunku’ Francesca Hayeza. Pomysł podoba się Luisie. Jest kreatywna, chłonie nowości. Daje Federicowi szansę. Wtedy jeszcze nie wie, że ta decyzja to kamień milowy w karierze wszystkich: jej, Federica i całej Peruginy. Federico będzie dyrektorem artystycznym Peruginy aż do 1932 roku i mistrzem grafiki użytkowej.

‘Pocałunek’ – Francesco Hayez foto wikipedia

Federico Seneca pokazuje dwoje zakochanych na tle kobaltu podobnego do morza o północy, które właśnie o tej porze widziało wielu kochanków wyznających sobie miłość. U dołu napis Baci, czyli pocałunki oświetlony księżycowym srebrem.

Pocałunek – Federico Seneca

A samo bacio rodzi się przez przypadek. Zawsze kiedy spada sprzedaż, Luisa kreuje nowy produkt. Tym razem wykorzystuje resztki orzechów, które wcześniej wyrzucano pod koniec dnia. Dodaje je do czekolady, w środek wkłada orzech i polewa go obficie czekoladą. Całość przypomina wodospad lub zaciśniętą pięść, stąd Luisa nazwie czekoladkę ‘cazzotto’. Niezbyt wyrafinowanie. Kiedy Giovanni Buitoni powraca z zagranicznych wojaży i widzi ‘cazzotto’ na witrynie sklepowej, załamuje ręce. Wyobraża sobie Pani, że oto wchodzi dama i prosi sprzedawczynię: Signorina, mi dà un cazzotto? Czy nie lepiej brzmi: Signorina mi dà un baccio? Jest rok 1922, tak nieśmiertelne ‘bacio’ wchodzi na rynek.

W 1923 roku mąż Luisy wycofuje się z firmy, przekazując swoje udziały żonie. A Luisa romansuje z młodszym o 14 lat Giovannim Buitonim. Nie pokazują się oficjalnie, wymieniają jedynie sekretne liściki miłosne. Tak oto rodzą się słynne karteczki dodawane do baci zawierające aforyzmy miłosne. Mało tego, każdą czekoladkę opakowują srebrem ozdobionym gwiazdkami.

Baci – liściki miłosne

Oraz pakują czekoladki do pudełek. Całkowita rewolucja na rynku, bo do tej pory kupowało się je wyłącznie luzem. Później znów jako pierwsi wprowadzą bombonierkę z różnym asortymentem czekoladek. Zawsze w awangardzie.

Pierwsze opakowanie Baci

Konkurencja jest wściekła. Kiedy obmyśla, jak tu wykończyć rywala, Luisa wprowadza na rynek nowy produkt: banan oblany czekoladą. Jak to? Zwykły banan, na punkcie którego szaleją tłumy? A potem cukierki Rosanna – od imienia ukochanej Cyrano de Bergeraca – Roxanny – obleczone czerwonym, szeleszczącym papierkiem. Dzieci je uwielbiają. 

perugina papierki

Firma kwitnie. Otwierają sklep w Neapolu, w Nowym Jorku, gdzie mieszka sporo Włochów. Luisa osobiście otworzy stołówkę, salę do karmienia dzieci, pierwszy żłobek. Buduje domy dla pracownikow, basen – słowem inwestuje w pracownika, stwarzając mu najbardzej dogodne warunki pracy. W 1924 roku organizują wyścig samochodowy kontynuowany do dziś – La Coppa di Perugina – o puchar Peruginy. 

Opakowania vintage – kolekcja na 90 lat Baci

Ale biznes czekoladowy to tylko jedna strona medalu. Syn podarowuje jej na urodziny dwa króliczki rasy angora. Mają tak mięciutką wełnę, że szkoda ją wyrzucać. No właśnie! Będziemy z niej produkować sweterki, szale, a może nawet płaszcze po przystępnej cenie. Do tej pory wełnę sprowadzano z Anglii po horrendalnych cenach. A zwierzątek nie trzeba zabijać, tylko czesać. Jako pierwszy produkt powstaje słynny bliźniak: sweterek i koszulka, nierozłączni jak Romeo i Julia – Romeo i Giulietta – odnoszą ogromny sukces. Luisa potrafi projektować. Zanim zaczęła prowadzić swój pierwszy sklep, szyła. Do jaj wielkanocnych Perugina dołącza rękawiczki, szaliczki. Doskonała promocja. Luisa jednak nie doczeka rozkwitu firmy sygnowanej jej imieniem i nazwiskiem. Założy ją po wojnie jej syn Mario, a potomkowie Luisy będą kontynuować rodzinny biznes.

Luisa ma raka gardła. Jeszcze tylko z daleka będzie oglądać ogromny sukces obrazków, które wymyśli Angelo Bialetto. Adam i Ewa – wąż zamiast jabłka kusi ich opakowaniem czekoladek Baci. 92 mln obrazków sprzedanych w ciągu roku. Każdy chce mieć kolekcję obrazków Peruginy. Konkurencja rozwścieczona blokuje reklamę w Ministerstwie Finansów, ale przekupiony łapówkami minister nieprzychylny firmie umiera i Perugina znów wypływa na szerokie wody. Ale juz bez Luisy.

Wąż kusi Adama i Ewę czekoladkami Baci

Kochanek Giovanni Buitoni wiezie ją do Paryża w nadziei na lepsze leczenie. Bezskutecznie. Luisa umiera w mieście miłości w 1935 roku, prosząc Giovanniego na łożu śmierci, aby ułożył sobie życie z inną. Ma wielką klasę, do końca. Podkreśla to we wspomnieniach Giovanni Buitoni, który ułożył sobie życie ze śpiewaczką operową.

Nadciąga wojna. W tych mroźnych latach pracownicy Peruginy otrzymują od firmy cieplutkie skarpety, rękawiczki, szale warte ogromne pieniądze.  W czerwcu 1944 roku Niemcy wysadzają fabrykę. Ale udaje się ją bardzo szybko odbudować dzięki lojalności i przywiązaniu pracowników.

Czekoladki Baci

Od 1963 roku działa nowa fabryka w San Sisto kolo Perugii. Jedyna na świecie, w której do dziś codziennie powstają Baci Perugina. 

Czasy jednak zmieniają się i trzeba umieć odpowiednio dotrzeć do klienta. A świetny kontakt z klientem to od lat znak firmowy Peruginy.

Pojawiają się więc bombonierki na Dzień Matki, bo kto jak kto, ale włoska mamma jest jedyna i niepowtarzalna! Bingo, nikt na to nie wpadł wcześniej.

Baci na Dzień Matki

Lata 80-te to nowy, młody odbiorca, powstają słynne tuby. A reklamę tu … tu … tubiamo powtarzają całe Włochy.

 W latach 90-tych dochodzą kolekcje na Dzień Kobiet, na Boże Narodzenie czy walentynkowe jak autografy znanych artystów, m.in. najsłynniejsze zdania miłosne Federica Mocci włączone do Baci Perugina. 
Asortyment Baci

W 1991 roku Peruginę kupuje szwajcarskie Nestle. Przy fabryce znajduje się również Casa del Cioccolato – a w niej muzeum, degustacje, szkoła, w której można wykupić lekcje przygotowywania czekolady (jak w filmie ‘Lezioni di cioccolato’ z Violante Placide).

Nudi nowa linia Peruginy

Sklep firmowy Peruginy mieścił się w Rzymie przy Via del Corso, 29. Niestety, już go zamknięto. Na jego miejscu otwarto firmowy sklep AS Roma. Sklepy firmowe Luisy Spagnoli znajdują się w całych Włoszech, a także zagranicą.

Sklep firmowy Peruginy – Rzym – Via del Corso

1 i 2 lutego 2016 roku RAI1 wyemitowała dwuczęściową opowieść o Luisie Spagnoli ze znakomitą Luisą Ranieri w roli głównej. Gorąco polecam. 

Zdjęcia pochodzą z wystawy Baci Perugina zorganizowanej wiosną 2014 w il Vittoriano w Rzymie.

Miłość w czasach kłódek

posted in: Osobliwości rzymskie | 4

Znam piękniejsze sposoby wyznania miłości – powiedział mer Paryża – Bruno Julliard, podejmując w maju 2015 roku decyzję o usunięciu kłódek zakochanych ze słynnego paryskiego mostu – le Pont des Arts. Lucchettomania (lucchetto to po włosku kłódka) ogarnęła świat. Zakochani na całym globie zawieszają kłódki na mostach, bramach i gdzie tylko się da, władze bezradnie rozkładają ręce, bo kłódki powracają jak bumerang, chociażby na dublińskim Ha’penny Bridge. A wszystko zaczęło się od tej sceny.

 


 

Stefano (Step) i Ginevra (Gin) – bohaterowie filmu ‘Ho voglia di te’ (Pragnę Cię), nakręconego na postawie powieści o tym samym tytule jadą na Ponte Milvio (Most Milwijski). Zawieszają tam kłódkę z wypisanymi na niej swoimi imionami na trzeciej latarni po północnej stronie stronie mostu, a kluczyk wrzucają do Tybru na znak wiecznej miłości.

 

Sprawca całego zamieszania to Federico Moccia – reżyser, scenarzysta, pisarz, a obecnie burmistrz Rosello w Abruzji, skąd pochodzi jego żona. Pierwszą powieść ‘Tre metri sopra il cielo’ (Trzy metry ponad niebem) opublikował za własne pieniądze w 1992 roku, ale przeszła bez rozgłosu. Boom nadszedł niespodziewanie w 2004 roku, kiedy licealiści pocztą pantoflową zaczęli polecać sobie tę opowieść. Wtedy też la Feltrinelli zdecydowała się wydać jej ekonomiczną wersję. Powieść została sfilmowana – a grający Stepa Riccardo Scamarcio stał się idolem młodego pokolenia. W 2006 roku ukazała się druga powieść – ‘Ho voglia di te’ – kontynuacja historii Stepa. Rok później film. I tak narodziła się lucchettomania (choć to nie włoski pomysł, bo Chińczycy byli pierwsi, stamtąd ten zwyczaj przywędrował do Europy).

 

Ponte Milvio – Most Milwijski

 

Tłumy zakochanych pędziły na Ponte Milvio – zwany odtąd mostem zakochanych, aby zostawić tam swoją kłódkę. Dla tych, którzy nie mogli złożyć przysięgi osobiście w Rzymie, uruchomiono specjalną stronę: www.lucchettialpontemilvio.it. (strona jest aktywna cały czas, można tam zostawić swoją kłódkę i wyznanie miłosne). Epidemia kłódek zakochanych rozprzestrzeniała się w zatrważającym tempie na całym świecie.

 

 

 

Ponte Milvio – kłódki miłości dzisiaj

 

Rzym powiedział dość we wrześniu 2012 roku, kiedy to osławiona latarnia o mało co nie zawaliła się pod ciężarem kłódek. Usunięto wszystkie (tak naprawdę do końca nie wiadomo, gdzie je zdeponowano, mówiło się o muzeum). Ale nie przeraziło to młodych, wszak mostów w Rzymie nie brak i na pierwszy ogień poszedł Most Anioła oraz zaułek zakochanych w pobliżu Fontanny di Trevi, czyli brama ortodoksyjnego bułgarskiego kościoła San Vincenzo e Anastasio (dziś oba obiekty przeszły gruntowny remont, więc oby tu już nie wracały). Na Ponte Milvio przez jakiś czas był spokój. Ale kłódki powróciły. Tym razem jednak wyznaczono bezpieczne miejsca na ich zawieszanie, a jak widać na zdjęciu most poniszczyły też autografy miłosne. Pojawili się także nielegali sprzedawcy kłódek (biznes kwitnie: ceny €3, €5 i €10 za sztukę w zależności od wielkości). 

 

Oby tylko nie zakończyło się takim romantycznym wyznaniem ( zoccola – sprawdźcie sami, co to znaczy  ;))

 

© Gente allegra facebook

 

No to jak, lucchettiamo?

 

Rzym – uliczka miłości

 

Do Ponte Milvio można dojechać tramwajem nr 2 spod Porta Flaminia (przystanek za Piazza del Popolo). Wysiadamy na końcowym przystanku i kawałek idziemy pieszo.

Borromini – mistrz iluzji – Galleria Spada

posted in: Perły Rzymu | 0

Ten pałac to prawdziwy labirynt cudów. I jakże tu nie wejść, skoro zaprasza sam Romulus, na kolejnym dziedzińcu witają nas najważniejsi antyczni bogowie, a genialny Borromini pozostawił potomnym niespodziankę, która wciąż wprawia zwiedzających w osłupienie. Lubicie magię i niewinne oszustwo? 

Palazzo Spada – wejście

W sąsiedztwie gwarnego Campo de’ Fiori czekają na Was dwie perły: Palazzo Farnese – siedziba Ambasady Francji – najpiękniejszy i najbardziej elegancki renesansowy pałac Wiecznego Miasta z oszałamiającą Gallerią dei Carracci i Palazzo Spada – przy Piazza Capo di Ferro, 13 – dziś siedziba Rady Państwa. Renesans w pełnej krasie. Zatrzymajcie się na chwilę przed fasadą, by podziwiać ośmiu władców najbardziej zasłużonych dla historii Rzymu: jest Romulus, Numa Pompilio, Trajan, Juliusz Cezar, Oktawian August. Na ostatnim piętrze fasady, w kwadratach, po łacinie przedstawiono najważniejsze osiągnięcia każdego z nich.

Palazzo Spada – fasada

Powyżej flag dwie postaci trzymają herb rodu Spada: trzy miecze ułożone w poprzek, a powyżej nich trzy lilie. Ale to nie familia Spada, lecz kardynał Girolamo Capodiferro dał mu początek. Budowę rozpoczęto w 1540 roku, a pałac ukończono w niespełna 10 lat. Niewiele wiemy o działalności kardynała – pozostawił po sobie tajemniczy symbol – psa siedzącego pod kolumną (widoczny w każdym medalionie powyżej posągów) interpretowany jako dowód szczególnego przywiązania kardynała do wiary katolickiej.

Palazzo Spada – wewnętrzny dziedziniec

Wewnętrzny dziedziniec jest jeszcze piękniejszy. Spoglądają na nas ‘najważniejsi’: Jowisz, Mars, Wenera, Junona, Minerwa, Herkules – słowem cały Parnas. Ale to nie koniec cudowności.

W 1632 roku pałac zakupił kardynał Bernardino Spada, a jego przebudową zajął się nie kto inny jak Borromini. Dzięki pomocy słynnego matematyka tamtych czasów – Ojca Giovanniego Marii de Bitonto i wsparciu kardynała Spady – wielkiego miłośnika rozwiązań perspektywicznych, Borromini stworzył arcydzieło iluzji. Mowa o korytarzu – galerii mieszczącej się na kolejnym dziedzińcu pałacowym, powstałej w latach 1652-1653.

Zimowy widok na Perspektywę Borrominiego

Oto mamy przed oczami słynny korytarz, sprawia wrażenie długiego, co najmniej 30-metrowego, w rzeczywistości ma niewiele ponad 8 metrów. Figurka Marsa na końcu galerii wydaje się naturalnej wielkości, a ma tylko 60 centymetrów. Jak Borromini uzyskał taki efekt? Otóż zastosował zasady tzw. perspektywy przyspieszonej (prospettiva solida accelerata), czyli techniki pozwalającej kreować przestrzenie większymi niż wydają się w rzeczywistości. Ściany boczne, podłoga i sufit zbiegają się w jednym punkcie (szkic poniżej), tworząc niezwykłe złudzenie optyczne.

perspektywa

Przyjrzyjcie się bliżej galerii i fenomenalnemu rozwiązaniu Borrominiego.

Korytarz Borrominiego

Kolumny korytarza nie są ustawione paralelnie, lecz wszystkie zmierzają do jednego wspólnego punktu ( tam, gdzie stoi figurka Marsa). Podłoga się unosi, kolumny zmniejszają, a sufit obniża. Przy wejściu do galerii kolumny mają 5,8 metrów wysokości, przy wyjściu – tylko 2,5. Szerokość galerii zmniejsza się z 3,5 do 1 metra. Dopiero pokonując cały korytarz dostrzeżemy mistrzostwo Borrominiego. Niestety, galerię można podziwiać tylko z daleka, zwykle wchodzą tam tylko przewodnicy. 

Perspektywa Borrominiego – figurka Marsa

Może Borromini chciał przekazać coś głębszego – oto istnieje rzeczywistość ukryta poza zasięgiem naszego wzroku, niczym nasz Mickiewicz: tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga?

Wewnątrz pałacu mieści się ciekawa kolekcja obrazów kardynała Spady.

Kiedy opuszczaliśmy pałac, dostrzegliśmy tego ogromnego kocura. Siedział dumny, ignorował fotografujące go tłumy, prawdziwy pan i władca.

Wypasiony kot przed wejściem do Galerii Spada

Galleria Spada

Piazza Capo di Ferro, 13

Otwarta od środy do poniedziałku 8.30 – 19.30, nieczynna we wtorki, 1 maja i 25 grudnia.

Wstęp €5 (Perspektywa Borrominiego + galeria obrazów)

Oficjalna strona galerii http://galleriaspada.beniculturali.it

Dyrekcja Polo Museale del Lazio, do którego należy Galleria Spada zdecydowała, że obiekt będzie można zwiedzić za darmo:

w pierwszą niedzielę miesiąca od pazdziernika do marca, a w 2019 roku będą to następujące daty:

6/10, 3/11, 1/12

w każdy czwartek listopada i grudnia

7/11, 14/11, 21/11, 28/11

5/12, 12/12, 19/12, 26/12

Koloseum najczęściej odwiedzanym zabytkiem Włoch

To był dla nas fantastyczny rok – ogłosił dziś włoski minister kultury Dario Franceschini podczas konferencji podsumowującej 2015 rok w kulturze. Koloseum jest najczęściej odwiedzanym zabytkiem Włoch i drugim najczęściej odwiedzanym obiektem na świecie po Wielkim Murze Chińskim. Ponad 6 milionów odwiedziło to cudowne miejsce w 2015 roku. Wiadomo: dopóki istnieje Koloseum, tak długo stać będzie Rzym.

 

Cieszymy się, że Włosi powrócili do muzeów. Pierwsza niedziela miesiąca gratis w muzeach państwowych (a dla rezydentów również i w muzeach miejskich) okazała się strzałem w dziesiątkę. Mamy wspaniałe dziedzictwo kulturowe – dodał Franceschini, cieszą nas ogromnie te statystyki.

 

Koloseum

 

 

Które obiekty znalazły się w pierwszej dziesiątce najczęściej odwiedzanych? Oto ranking – nie ma niespodzianek w pierwszej trójce.

 

1. Koloseum – 6.551.046 – nie dziwią wyniki. To najbardziej rozpoznawalny obiekt włoski na świecie, nic dziwnego, że pojawił się w logo igrzysk olimpijskich 2024. Obiekt można zwiedzać od niedawna z audioprzewodnikiem po polsku.

2. Wykopaliska w Pompejach – 2.934.010

3. Galleria degli Uffizi – Florencja – 1.971.596

4. Galleria dell’Accademia – Florencja

5. Castel Sant’Angelo – Rzym

6. Il Giardino di Boboli e il Museo degli Argenti – Florencja

7. Muzeum Egipskie – Turyn

8. La Venaria Reale  – Rezydencja Królewska niedaleko Turynu

9. Galleria Borghese – Rzym

10. La Reggia di Caserta – Rezydencja Królewska w Casercie, niedaleko Neapolu.

 

Forum Romanum – widok na Koloseum

 

Najczęściej odwiedzane regiony włoskie to:

  1. Lacjum
  2. Kampania
  3. Toskania

 

Pamiętajcie: bilet wstępu obejmuje również Forum Romanum i Palatyn, jest ważny dwa dni, koszt €12, ulgowy €7.5, a gratis do 18 lat. Można go zarezerwować na stronie Coopculture. Bez kolejki wejdziecie także z Roma Pass, którą jednak polecam tylko wtedy, jeśli zamierzacie odwiedzić więcej muzeów (nie obejmuje Muzeów Watykańskich ani katakumb).