Wystrzałowe Janikulum

Codziennie w południe na rzymskim wzgórzu Janikulum jest gwarnie i wystrzałowo. Setki mieszkańców i turystów przychodzą obejrzeć słynną kanonadę, która od wielu lat pomaga rzymianom regulować zegarki! 

Wyobraźcie sobie Rzym – miasto kościołów (jest ich obecnie ponad 900) – i w każdym z nich dzwon oznajmia południe o innej porze, w zależności od punktualności zakrystianina. W końcu papież Klemens XI wpadł na pomysł, aby uporządkować ten chaos. Zatrudnił astronoma i matematyka – Francesca Bianchiniego, a ten wymyślił słynną meridianę, czyli południk Rzymu – najdokładniejszy zegar tamtych czasów, zainaugurowany 6 października 1702 roku w kościele Santa Maria degli Angeli (bo teren wydawał się papieżowi najbardziej odporny na trzęsienia ziemi).

Meridiana – Santa Maria degli Angeli
Meridiana – Santa Maria degli Angeli

I działała ona nieprzerwanie aż do 1846 roku, ale nie do końca zdała egzamin, skoro kolejny papież, Pius IX zdecydował się wprowadzić oficjalny sygnał oznajmiający południe. Pierwsze strzały z działa padły 1 grudnia 1847 roku, ale nie z obecnego miejsca, a z Zamku Świętego Anioła i padały stamtąd aż do sierpnia 1903 roku. Potem na kilka miesięcy przyniesiono działo na zbocza Monte Mario, tam, gdzie dziś mieści się najbardziej ekskluzywny rzymski (a według branży hotelowej także włoski) hotel – Rome Cavalieri Waldorf Astoria.

Pierwsze strzały z Janikulum oddano 24 stycznia 1904. Niestety II wojna światowa przerwała tę tradycję. Wznowioną ją ku uciesze mieszkańców – wszak stała się symbolem Rzymu – 21 kwietnia 1959 roku, z okazji 2712 urodzin Wiecznego Miasta. I odtąd kanonada na Janikulum codziennie towarzyszy mieszkańcom i turystom.

Widzowie, zwłaszcza dzieci, z niecierpliwością czekają na wystrzał, posłusznie zakrywając uszy. Raz, dwa, trzy i …  buuum!

Zresztą zobaczcie sami:

Święty Paweł na Trzech Fontannach

Daleko za murami miasta, w miejscu, gdzie dziś rosną niezliczone eukaliptusy, 29 czerwca 67 roku zginął ścięty mieczem Apostoł Narodów – święty Paweł z Tarsu. 

 

Wejście do Opactwa Trzech Fontann

 

Abbazia delle Tre Fontane (Opactwo Trzech Fontann) – wita mnie ciszą, przejmującą ciszą. Trwa jeszcze sjesta – tylko kot leniwie przechadza się po trawnikach opactwa. Atmosfera prawie średniowieczna. 

 

Plan opactwa

 

W 1867 roku papież Pius IX otrzymał od Francji spory zastrzyk gotówki w zamian za powierzenie ojcom trapistom tego nieatrakcyjnego wydawać by się mogło skrawka ziemi – były tu jedynie bagna i zaniedbane kościoły. Rząd włoski przekazał tę ziemię trapistom na wieczyste użytkowanie w zamian za opiekę nad miejscem. Acque Salviae – zdrowe wody – dość przewrotna nazwa jak na tak malaryczną okolicę. Trapiści znaleźli jednak rozwiązanie: posadzili tu ponad 125 tysięcy drzewek eukaliptusowych, które podobno doskonale pochłaniają wilgoć. Do dziś przygotowują z nich doskonałe nalewki. Od zapomnienia ocaliła opactwo również budowa pobliskiej dzielnicy EUR. Pielgrzymi zaczęli powracać, bo dawniej przybywali do cudownych źródełek w miejscu męczeństwa świętego Pawła.

 

Abbazia delle Tre Fontane – trzy kościoły jednocześnie

 

 

Po chwili spaceru od klasztornej bramy dochodzę do głównego placu i tym razem trzy kościoły ukazują się moim oczom. Każdy z nich jest wart oddzielnej opowieści: dawne opactwo cysterskie SS. Vincenzo e Anastasio alle Tre Fontane po lewej, po prawej kościół Santa Maria alla Scala Coeli i w głębi kościół męczeństwa świętego Pawła – Chiesa del martirio di San Paolo alle Tre Fontane. Ale oddam pierwszeństwo świętemu Pawłowi.

 

Wiemy, że urodził się w Tarsie około 8 roku jako Saul (w polskiej wersji: Szaweł) w bogatej rodzinie faryzeuszy – fanatyków religijnych moglibyśmy powiedzieć. Ówczesny Tars był światłym miastem, z powodzeniem mógł rywalizować z Atenami czy Aleksandrią. Szaweł, Żyd, miał również obywatelstwo rzymskie, ale wtedy można je było kupić. Szaweł był świetnie wykształcony, znał grekę. W Jerozolimie studiował prawo mojżeszowe. Można sobie wyobrazić, jak bardzo nienawidził chrześcijan, skoro wielką radość sprawiało mu oglądanie kamieniowania świętego Szczepana. Sam nie mógł w nim uczestniczyć, bo nie miał ukończonych 30 lat. Ale kiedy je ukończył, stał się bardzo aktywnym prześladowcą. Do tej chwili, pamiętnej podróży do Damaszku, kiedy tuż przed bramami miasta oślepiła go jasność. Spadł z konia i usłyszał głos Jezusa: Szawle, Szawle! Dlaczego mnie prześladujesz? Wspaniale oddał to Caravaggio (obraz w Kaplicy Cerasich w Santa Maria del Popolo). 

 

‘Nawrócenie Szawła’ – Santa Maria del Popolo

 

Szaweł nawrócił się, przyjął imię Paweł, ale apostołowie nieufnie spoglądali na niego, pomógł mu jedynie Barnaba. Odtąd rozpoczęły się jego podróże misyjne, to on chrystianizował Europę, zakładał pierwsze gminy chrześcijańskie, próbował nawracać nawet rozpustnych Koryntian. Napisał wiele listów apostolskich. Został schwytany w Cezarei, około 60 roku, najpierw przebywał w miejscowym więzieniu, ale jako obywatel rzymski mógł odwołać się od wyroku do samego cezara, dlatego przybył do Rzymu. Uniewinniono go. Czy poznał wtedy Piotra – Księcia Apostołów? Mówią, że tak, choć tylko przelotnie. Jak znalazł się po raz drugi w Rzymie, nie wiadomo. Właśnie Neron podpalił Rzym i oskarżył o to chrześcijan. Paweł był chrześcijaninem i musiał zginąć, ale jako obywatel rzymski nie mógł być ukrzyżowany. Wywieziono go więc daleko za mury miasta, na bagna. I tu skończył swój żywot.

 

W kościółku Santa Maria alla Scala Coeli, w krypcie

 

Abbazia delle Tre Fontane – Santa Maria alla Scala Coeli

 

znajduje się cela, w której był więziony święty Paweł tuż przed egzekucją.

 

 

A tuż za kościołem otwiera się aleja męczeństwa świętego Pawła

 

Droga męczeństwa świętego Pawła

 

Ostatnia droga świętego Pawła. Pozostawiono nawet jej fragment (o ile jest rzeczywiście autentyczny). Przed nami najświętsze miejsce opactwa – kościół pobudowany na miejscu męczeńskiej śmierci apostoła już w V wieku i odnowiony w 1599 roku przez Giacomo della Porta dla kardynała Aldobrandiniego. 

 

 

Na fasadzie znów święty Piotr i święty Paweł – zawsze razem. Tabliczka informuje o trzech źródłach, które cudownie wytrysnęły po tym, jak ścięta głowa świętego odbiła się od ziemi trzy razy.

 

 

 

Tuż po wejściu znów święty Piotr i święty Paweł spoglądają ze ścian: Książę Apostołów i Apostoł Narodów – to dar Piusa IX.

 

 

Ten sam papież podarował również przecudną mozaikę rzymską odnalezioną w Ostii.

 

 

Mozaika z Ostii – cztery pory roku

 

 

Pochodzi z II wieku i przedstawia cztery pory roku.

 

 

Ale najważniejsze są trzy fontanny. To trzy kapliczki umieszczone w niszach wzdłuż nawy. Najpierw wytrysnęło źródło z ciepłą wodą, potem z letnią i wreszcie z zimną.

 

 

Tre Fontane trzy zrodla jednoczesnie

 

 

Każda z kapliczek wygląda podobnie: na podłodze widać otwory źródła, potem zdobi ją rzeźbiona głowa świętego Pawła, a wieńczy krzyż.

 

 

Źródła są rozmieszczone na różnych poziomach. Niestety, woda nie nadaje się do picia. Zamknięto je w 1950 roku. 

 

 

Tre Fontane rozne poziomy

 

 

Wysoko ponad środkową kapliczką widzimy przepiękny fresk przedstawiający świętego Pawła w Cezarei.

 

 

Ale prawdziwe perełki znajdują się tuż za nią. Przemiła dziewczyna objaśnia mi oba freski.

 

 

Męczeństwo świętego Pawła – Tre Fontane

 

 

Męczeństwo świętego Pawła: na pierwszym planie widzimy odciętą głowę w aureoli, obok której tryskają trzy źródełka, dalej ciało pozbawione głowy, które pogrzebała matrona rzymska Lucina (jest obecna wśród trzech rozpaczających niewiast) na swojej posesji, dopiero potem spoczęło w katakumbach świętego Sebastiana, a ostatecznie w Bazylice świętego Pawła za Murami. Za matronami święty Łukasz z księgą i piórem spisujący całe zdarzenie. W tle wojsko rzymskie i sam Rzym.

 

 

Gloria świętego Pawła – Tre Fontane

 

 

Gloria świętego Pawła. Przyjmuje go pierwszy męczennik Szczepan (którego kamieniowaniu towarzyszył jeszcze jako Szaweł) i prezentuje go Świętej Trójcy. Anioł wręcza nowo przyjętemu świętemu palmę męczeństwa.

 

 

Kolumna męczeństwa świętego Pawła

 

Po prawej stronie, tuż za trzecią kapliczką, za kratą można obejrzeć kolumnę, do której był przywiązany święty Paweł, powyżej witraż przedstawiający świętego Pawła z mieczem – atrybutem jego męczeństwa.

 

Całość dopełniają dwa boczne ołtarze dedykowane obu apostołom:

 

 

 

Po lewej świętemu Piotrowi z kopią ‘Ukrzyżowania świętego Piotra’ Guido Reni (oryginał w Muzeach Watykańskich).

 

Po prawej świętemu Pawłowi ze ‘Ścięciem świętego Pawła’ autorstwa Bartolomea Passarottiego.

 

Opuszczam opactwo, nie zagląda tu zbyt wiele osób, ale Koreańczycy są! Zdumiewa mnie czasem ten Daleki Wschód. Kłębią się wokół sklepiku trapistów, nic dziwnego – mają doskonałe piwo, czekolady, miody i nalewki własnej produkcji. Warto osłodzić sobie życie po tej dawce okrucieństwa. 

 

Opactwo znajduje się przy Via di Acque Salvie, 1. Nie pomylcie się, zwłaszcza jeśli idziecie piechotą. Po drodze są również tabliczki do Santuario delle Tre Fontane – to nie to miejsce! Abbazia delle Tre Fontane znajduje się po lewej stronie, idąc Via Laurentina od stacji metra.

 

Dojazd: metro B – stacja Laurentina, stąd piechotą około 20 minut lub autobusem 671 (kursy co 20 minut, kierunek San Paolo, trzeci przystanek). Piechotą można również dojść z dzielnicy EUR.

 

Kościół San Paolo al Martirio – otwarty 9-12 i 15-18 (na stronie internetowej opactwa wciąż widnieje 16 jako popołudniowa godzina otwarcia).

 

Zwiastowanie w kościele Santa Maria sopra Minerva

Artysta florencki i artysta rzymski. Ten sam kościół, ten sam temat (zresztą bardzo popularny w ikonografii chrześcijańskiej), niewielka rozpiętość czasowa. Pojedynek? Skądże, raczej dwa mistrzowskie wykonania, choć na pierwszy rzut oka wiele szczegółów jest podobnych.

 

Filippino Lippi – florentyńczyk i Antoniazzo Romano – rzymianin pozostawili w dominikańskim kościele Santa Maria sopra Minerva (tuż przy Panteonie) dwie kaplice ozdobione sceną Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. Lippi wykonał ją dla kardynała Carafy, Romano dla kardynała Torquemady.

Santa Maria sopra Minerva – Kaplica Carafa

Oliviero Carafa (1430-1511) – dominikanin, błyskotliwy umysł. Ma 28 lat, kiedy zostaje arcybiskupem Neapolu, 9 lat później jest już kardynałem. Dyplomata, a w 1472 roku również dowódca floty papieża Sykstusa IV w wyprawie przeciwko Turkom.

Latem 1488 roku kardynał Olivero Carafa udaje się do Florencji na dwór Wawrzyńca Wspaniałego. Ten poleca mu znanego już wówczas malarza Filippino Lippiego. Kardynał podpisuje kontrakt z Lippim na wykonanie kaplicy rodu Carafa. Nie wiemy, czy podział urok samego Wawrzyńca, czy renoma artysty, czy może był to sprytnie rozegrany akt pojednania z Medyceuszami, bo nieprzychylny Wawrzyńcowi papież Sykstus IV już nie żył.

(Medyceusze walczyli o wpływy w Kurii Rzymskiej, ale papież Sykstus IV faworyzował swoich siostrzeńców, a zwłaszcza Girolamo Riario, który naciskał na zakup terenów pomiędzy Imolą a Faenzą (a oba miasteczka były własnością Medyceuszy). To przelało czarę goryczy i Medyceusze odmówili papieżowi pożyczki. Ale z radością udzieliła jej papieżowi rodzina Pazzich – odwieczni wrogowie Medyceuszów. Konflikt pomiędzy dwoma starymi bankierskimi rodami z Florencji eskalował, aż doszło do tragicznego finału – spisku rodu Pazzich, którzy zaatakowali Wawrzyńca i jego brata Juliana podczas mszy w katedrze florenckiej Santa Maria del Fiore 26 kwietnia 1478 roku, Julian zginął, Wawrzyniec ledwie uszedł z życiem, zainteresowanym polecam tę stronę).

Kaplica Carafa została ukończona przed 25 marca 1493 roku, kiedy to papież Aleksander VI uroczyście odprawił w niej mszę w uroczystość Zwiastowania.

Filippo Lippi – Zwiastowanie

Scena w centrum ołtarza głównego kaplicy (zamknięta w łuku) przedstawia zakłopotaną Maryję, niezdecydowaną, kogo słuchać. Można zapytać, czy to dobry moment na obwieszczenie decyzji? Z jednej strony Archanioł Gabriel z lilią, który zwiastuje Maryi szczęśliwą nowinę. Po drugiej stronie blady jak ściana św. Tomasz z Akwinu – dominikanin i daleki przodek kardynała Carafy usiłuje przedstawić Maryi klęczącego kardynała. Kto ma pierwszeństwo? Jednak Anioł, wielu krytyków sztuki podkreśla, że choć kardynał i Anioł znajdują się na tym samym poziomie, to jednak Archanioł Gabriel podąża w kierunku Maryi, to jego obie stopy są w ruchu. To, co boskie, jest ważniejsze od tego, co ziemskie, bo nawet gołębica – symbol Ducha Świętego ponad głową Anioła i promienie słoneczne wpadające do pomieszczenia są odseparowane łukiem od pokoju kardynalskiego.

Z kolei inny dominikanin, kardynał hiszpański Juan de Torquemada (1388-1468) – wuj słynnego inkwizytora Tomasza Torquemady przewodniczył bractwu Annunziata, które wspierało biedne dziewczynki, organizując im pomoc finansową, aby dzięki tym pieniądzom mogły znaleźć męża, a nie skończyć jako prostytutki. To właśnie bractwo już po śmierci Torquemady zamówiło dekoracje w swojej kaplicy – Kaplicy Zwiastowania u Antoniazzo Romano. Antonio Aquili zwany Antoniazzo Romano, pictor urbis, malarz miejski był ulubieńcem elity rzymskiej i tej z Lacjum, dyplomacji hiszpańskiej i różnych bractw, stąd zrozumiały wybór.

Malarza wspierał również sam papież Aleksander VI, który już myślał o promocji zbliżającego się Roku Świętego 1500. Prace trwały od grudnia 1499 do marca 1500 roku.

Zwiastowanie namalowane przez Antoniazzo Romano jest przepiękne i wyrafinowane. Nie chodzi tylko o złoto w tle, lecz arcyciekawą scenę i zachowanie Maryi. Otóż Maryja nie jest zainteresowana obecnością Archanioła Gabriela, który ma jej obwieścić cudowna nowinę. Maryja pracuje, jest pewna siebie, przekazuje sakiewkę pełną pieniędzy jednej z biednych dziewczynek przedstawionych jej przez kardynała Juana de Torquemadę. Dziewczynki prezentują się w bieli, Torquemada w szatach dominikańskich, choć spod nich wystaje czerwony pas kardynalski. 

Zwiastowanie – Antoniazzo Romano

Ale patrząc na proporcje tego obrazu: wysoką postać Anioła z uniesionym palcem, jakby przywoływał nim Maryję, a malutkie postaci klęczących oraz gołębicę podążającą w kierunku Matki Boskiej, nietrudno zrozumieć, że posłuszeństwo Bogu musi ustąpić posłudze ludzkiej. 

Karnawał rzymski dawniej

posted in: Rzymskie tradycje | 0

Nie Wenecja, a Rzym jest ojczyzną karnawału. Karnawał rzymski nie był jednak wyrafinowany tak jak ten wenecki, wręcz przeciwnie, przez wiele wieków emanował dzikością i barbarzyństwem. Ale po kolei.

 

Cofnijmy się do zamierzchłej starożytności, kiedy panował bóg Saturn. Wtedy ludziom żyło się dostatnio, nie było wojen, nie istniało niewolnictwo, słowem pełnia szczęścia: zloty wiek (pisał o tym Hezjod w ‘Robotach i dniach’). Potem Saturn zniknął, ale Jowisz dedykował mu Saturnalia obchodzone pomiędzy 17 a 23 grudnia. Wymieniano się wtedy świecami woskowymi, aby symbolicznie wyjść z mroków, albowiem Saturn rozpoczynał okres światła, czyli okres radości. Były orgie, pijatyki, żarty, przebieranki, niewolnik stawał się panem i vice versa, ot takie zawieszenie wszelkich reguł i hierarchiczności, wywrócenie dotychczasowego porządku.

 

W czasach chrześcijańskich Saturnalia zastąpił karnawał (carnevale) czyli carne addio, pożegnanie z mięsem. Wszelkie zapasy mięsa musiały być skonsumowane w pośpiechu, tuż przed nadejściem postu, bo post oznaczał wstrzymanie się od jego spożycia przez 40 dni.

 

Od X wieku na Testaccio lud rzymski bawił się w iście barbarzyński sposób. Ładowano wozy pełne świń (niektóre źródła podają: dzików), które byki wciągały na szczyt Monte Testaccio. Po czym zrzucano wozy z góry, a biedne prosiaczki spadały w przepaść, roztrzaskując się żywcem. Oszalały lud rzucał się na resztki zwierząt, rozszarpując mięso na kawałki nawet z na wpół żywej zwierzyny i w podskokach wędrował na Piazza Navona, gdzie upijał się do nieprzytomności. Na Piazza Navona odbywały się w średniowieczu słynne turnieje rycerskie, m.in. gioco dell’anello – zabawa pierścieniem. Trzeba było nadziać miecz na pierścień umocowany przy kuble wody, a kiedy się powiodło, woda z kubła lała się strumieniami na przeciwnika.

 

W 1464 roku na Stolicy Apostolskiej zasiada Pawel II Barbo, wenecjanin, papież słynący z zamiłowania do luksusu i zbytku. To on postanawia przywrócić ludowi rzymskiemu igrzyska. Przenosi karnawał z Testaccio do centrum, aby wypromować nowo wybudowany Pałac Wenecki. Z jego balkonu ogląda wyścigi ludzi i zwierząt (stąd nazwa dzisiejszej Via del Corso – corsa – wyścig, bieg – bo wyścigi odbywają się wzdłuż niej, wtedy jeszcze Via Lata). Karnawał rzymski trwał zwykle 8 dni, aż do Tłustego Wtorku (Martedì Grasso).

 

 

Bartolomeo Pinelli: Karnawał
Bartolomeo Pinelli: Karnawał

 

Wyścigi miały ustalony harmonogram:

I tak w pierwszy poniedziałek biegli Żydzi, których celowo zmuszano do jedzenia tuż przed biegiem, aby uczynić go trudniejszym.

W pierwszy wtorek biegły dzieci chrześcijańskie.

W środę odbywał się bieg młodzieży chrześcijańskiej.

W Tłusty Czwartek biegli starcy po 60-tce.

W drugi poniedziałek biegły osły.

A w Tłusty Wtorek na zakończenie karnawału odbywał się wyścig byków.

Sobota i niedziela były dniami wolnymi od wyścigów.

 

Z czasem zmuszano do biegu także karłów, chromych i innych upośledzonych fizycznie i psychicznie.

 

Zawodnicy musieli pokonać dystans 1, 5 km od Porta Flaminia przy Piazza del Popolo do Pałacu Weneckiego, przy obecności dzikiej publiczności rzymskiej, obrzucającej biegaczy, zwłaszcza Żydów błotem i kopniakami. Wyrafinowane, prawda?

 

Kulminacyjnym momentem karnawału  był wyścig koni rasy berberyjskiej la Corsa dei barberi (berberi). Konie te są niezbyt wysokie, ale bardzo muskolarne. Ludzie na trybunach na Piazza del Popolo i wzdłuż trasy wyścigu aż do końca Via del Corso oglądali szalone konie puszczone bez jeźdźca. Właściciel zwycięskiego konia otrzymywał palio, czyli tkaninę wyhaftowaną srebrem i złotem oraz nagrodę pieniężną. 

 

 

Wyścig konny

 

 

Papież uradowany, na koniec karnawału urządzał bankiet dla sędziów, urzędników i innych nobili w ogrodach Bazyliki św. Marka, a resztki jedzenia wyrzucał plebsowi, mało tego, z rozkoszą ciskał srebrnymi monetami w tłum i z ukrycia obserwował zachowanie biedaków. Na szczęście, nie porządził długo, zmarł w 1471 roku wskutek wylewu, jakiego doznał podczas jednej ze swych orgii z młodymi chłopcami. Prawdziwy wenecjanin w Rzymie! 

 

Wyścigi ludzi kontynuowano aż do 1667 roku, kiedy papież Klemens IX położył kres temu ludzkiemu barbarzyństwu. Ale nie do końca okazał się taki miłosierny, bo wszystkimi kosztami dekoracji karnawału obciążył Żydów. Mało tego, główny rabin musiał udać się na Kapitol i rzucić do stóp Senatorowi w hołdzie, a ten rozbawiony witał go kopniakiem w głowę. 

 

Przebierano się tak jak w Wenecji, ale maski można było nosić tylko do zachodu słońca ze względów bezpieczeństwa, wszak Rzym był przeludniony i pełen różnych rzezimieszków. Nocami tańczono i pito, a bale trwały aż po blady świt. Przebierano się w stroje rodem z komedii Dell’Arte: Arlekina czy Pulcinelli, ale Rzym nie byłby Rzymem, gdyby nie miał swoich protagonistów. Poznajcie bohaterów rzymskiego karnawału:

 

RUGANTINO

Rugantino maska
Rugantino maska

 

Rugantino to ulubiony bohater rzymian. Typowy zawadiaka z Trastevere – er bullo de Trastevere – najbardziej ludowej dzielnicy Wiecznego Miasta. Młody, zuchwały, próżny i  arogancki (stąd jego imię – ruganza – arogancja), ale w głębi dobroduszny. Biegły w języku i nożu. Jest bohaterem romantycznej, ale i tragicznej historii miłosnej rozgrywającej się w cieniu Koloseum. Kocha piękną Rosettę, żonę pijaka i gbura Gnecco, który ginie zadźgany przez miejscowego zbira. A że Rugantino przypadkiem znajdzie się w pobliżu zwłok, z miłości do Rosetty weźmie na siebie całą winę i z zawadiaki przemieni się w bohatera. Niestety, zginie na szubienicy.

Rugantino był przedstawiany na dwa sposoby: albo jako karykatura żandarma: ubrany na bogato, w czerwieni i w kapeluszu z dwoma stójkami albo jako typowy biedak z Trastevere: w znoszonych skarpetach, z opaską wokół talii, kaftaniastej koszuli i chuście wokół szyi (podobny trochę do Meo Patacca).

MEO PATACCA

 

Meo Patacca maska

 

Meo Patacca to człowiek z ludu, także z Trastevere. Jego imię patacca – oznacza marną pensję wypłacaną żołnierzom. Powiedzielibyśmy taki fircyk: chwalipięta, rozrabiaka, odważny i arogancki. Kiedy wybucha bójka, jest pierwszym, który rzuci się w tłum. Dama jego serca to Nina. Według tradycji rzymskiej to ona podarowała mu nóż z jego wygrawerowanym imieniem jako dowód miłości. Nóż zresztą nie opuszcza go ani we dnie ani w nocy. W nocy leży pod poduszką, w dzień ukryty w opasce wokół talii.

Jest ubrany w szaty ludowe: ma wąskie skarpety aż do kolan, spodnie ze wstążkami, kolorowy szal jako pasek, aksamitną marynarkę, kolorową chustę na szyi i włosy zebrane w siatkę, spod której wystaje jeden kosmyk.

 

CASSANDRINO 

Cassandrino maska
Cassandrino maska

 

Cassandrino to dobry ojciec rodziny, jedyny nie z ludu, ma korzenie szlacheckie, choć stopniowo nabrał nawyków mieszczańskich. Jest naiwniakiem. Za bardzo wierzy ludziom i przez to łatwo go oszukać. Nosi trójgraniasty kapelusz, spod którego wystaje lekko przypudrowana peruka, ma czerwoną marynarkę zakończoną ogonem w kształcie jaskółki, jasne skarpety i buty ze sprzączką. 

W komediach ucieleśniał skargi i żale wobec wszechpotężnej władzy papieskiej. To jemu włożono w usta słynne słowa ”S.P.Q.R.” – Solo Preti Qui Regnano’, czyli tylko księża tu rządzą (trawestacja rzymskiego S.P.Q.R. – z woli Senatu i Ludu Rzymskiego). I kiedy cenzorzy papiescy przychodzili na przedstawienia, trzeba ich było porządnie upić, zanim ze sceny padły te słowa. Czasem jednak nie udawało się i aktorzy musieli płacić słone kary.

 

 

Wyścig świec

 

 

Kulminacją karnawału był Tłusty Wtorek i bieg ze świecami – la Corsa dei moccoletti. Każdy z uczestników biegu otrzymywał zapaloną świecę (moccolo) i musiał chronić w tym tłumie swój płomień. Wygrywał ten, kto pierwszy dobiegł do mety z płonącą świecą. Ten ryt celebrował śmierć karnawału. Potem spożywano tłustą kolację, pito na umór, dochodziło do awantur, a nawet zabójstw.

 

A w czasie karnawału na Piazza del Popolo jakby nigdy nic wykonywano publiczne egzekucje.

 

W 1874 roku król Wiktor Emanuel II położył kres wyścigom konnym, kiedy to konie zmiażdżyły młodzieńca. Wielu uznało tę datę za kres prawdziwego karnawału, choć dalej urządzano bale maskowe.

Dziś przebierają się głównie dzieci, choć i niektórym dorosłym nie brak fantazji. Za to wszyscy zajadają się faworkami i z niecierpliwością oczekują uroczystej parady na zakończenie karnawału. 17 lutego o o godzinie 16.00 z Piazza del Popolo wyruszy orszak konny. Król, królowa i cały dwór przemierzą Via del Corso, upamiętniając w tym roku 360 rocznicę wjazdu do Rzymu królowej szwedzkiej Krystyny. Całość zakończy pokaz sztucznych ogni odpalonych z tarasu Pincio.

Via Margutta – mekka artystów – rzymski Montmartre

Choć na co dzień próżno tu szukać takiej atmosfery jak na paryskim Place du Tertre, pełnym artystów wystawiających swoje prace, to i tak Via Margutta pozostała jednym z najbardziej magicznych zakątków Wiecznego Miasta rozsławionym dzięki nieśmiertelnym ‘Rzymskim wakacjom’.
 
Ulica artystów
 
Początki ulicy mają niewiele wspólnego z artyzmem i magią, gdyż spływały tędy ścieki ze wzgórza Pincio prosto do Tybru, ale nazwa ulicy dość eufemistycznie ukrywała jej prawdziwy charakter: ‘Marisgutia’ oznaczała Goccia di Mare, kropla morza… Niektórzy twierdzą jednak, że bierze swoje początki od rodziny Margutti i faktycznie odnaleziono w źródłach nazwisko fryzjera Luigiego Margutti, który mieszkał tu około 1526 roku.

Wszechobecny bluszcz
 
Via Margutta początkowo była zapleczem dla pałaców znajdujących się wzdłuż równoległej, reprezentacyjnej Via del Babuino. Zatrzymywały się tu powozy, karoce, wózki z towarami, tu były stajnie i magazyny. W XVI wieku, kiedy zbocza Pincio zamieniono na winnice i ogrody, jak magnes podziałały one na  zagranicznych artystów: głównie flamandzkich, niemieckich i angielskich, ale nie brakowało również artystów włoskich (pamiętajmy, że nie istniała jeszcze zjednoczona Italia), którzy w tej oazie zieleni zaczęli otwierać swoje pracownie.

Aż miło zanurzyć się w takiej zieleni

Ale prawdziwy renesans miejsca rozpoczął się po projekcji ‘Rzymskich wakacji’ w 1953 roku. To tu, do mieszkania w kamienicy pod numerem 51 przystojny amerykański dziennikarz Joe Bradley (niezapomniany Gregory Peck) przyprowadził księżniczkę Ann (Audrey Hepburn). I nie tylko bogaci Amerykanie zaczęli wynajmować poddasza starych XVI-wiecznych kamieniczek (a włoska telewizja co tydzień z ochotą pokazywała słynne dachy Via Margutta). 

Via Margutta, 51 – tu kręcono Rzymskie wakacje
 
Ulica przyciągnęła jak magnes wielu znanych artystów, wśród których znaleźli się również Federico Fellini i jego żona Giulietta Masina (nr 110 – ich mieszkanie upamiętnia tablica).
 
Via Margutta – mieszanie Felliniego
 
Od 1953 roku nieprzerwanie stowarzyszenie artystów organizuje wystawę plenerową Stu Malarzy na Via Margutta (zwykle dwa razy do roku: wiosną i jesienią, daty ruchome) i wówczas ‘Paryż’ wkracza do Rzymu, a sama uliczka staje się najbardziej kolorowym zakątkiem Wiecznego Miasta.
 
100 malarzy na Via Margutta
Dziś duch bohemy już dawno uleciał. Dominują raczej drogie galerie sztuki, ekskluzywne antykwariaty, luksusowe hotele i kamienice oraz restauracje artystyczne,a wśród nich znana RistorArte. Kamienica, w której kręcono ‘Rzymskie wakacje’ jest w opłakanym stanie, mieszkańcy użalają się na brak remontów od czasów kręcenia filmu. Kiedyś latem koncerty jazzowe organizowane na jej dziedzińcu przywoływały dawnych wspomnień czar.
 
Pracownie artystów
Ale pomimo tego magia Via Margutta wciąż przyciąga tłumy: bo trudno oprzeć się urokowi kamienic porośniętych bluszczem, Fontannie Artystów czy wreszcie magicznemu drzewku figowemu, pod którym co roku wręczana jest nagroda ‘Er Mejo Fico der Bigonzo Marguttiano’ osobie, która kocha Rzym i najbardziej zasłużyła się w danym roku kalendarzowym dla Wiecznego Miasta.