Er fico de Via Margutta

33 wiosny temu ku zdumieniu mieszkańców dokonał się cud natury. Oto pośród kociego bruku Via Margutta wyrosło sobie jakby nigdy nic drzewko figowe – er fico (w dialekcie rzymskim). I szybko stało się obiektem miłości zarówno mieszkańców, jak i artystów, którzy dedykowali mu nawet odę.
 

 

 W 2002 roku wymyślono specjalną nagrodę ‘Er Mejo Fico der Bigonzo Marguttiano’, wręczaną osobie ze świata polityki, kultury, sportu bądź innej dziedziny działalności publicznej (obowiązkowo miłośnikowi Rzymu), która w danym roku najbardziej rozsławiła Wieczne Miasto.
 
Fico der bigonzo nawiązuje do starej rzymskiej tradycji ludowej, wedle której pod koniec sezonu, zwykle w październiku rolnicy zbierali figi do specjalnego kosza (bigonzo), te najgorsze kładąc na dno, a przykrywając je najbardziej dorodnymi tak, aby łatwiej sprzedać towar. Stąd wzięło się powiedzenie w dialekcie rzymskim er mejo fico der bigonzo’, czyli najlepszy ze wszystkich, najpiękniejszy z całej grupy.
 
‘Er Mejo Fico der Bigonzo Marguttiano’ doczekał się już dwunastej edycji. Co roku ceremonia wręczenia nagrody (daty są ruchome: koniec września  – październik) odbywa się obowiązkowo pod drzewkiem figowym w pobliżu Galleria Vittoria – Via Margutta 100/103.
 
Via Margutta – oaza artystów
 
W tym roku nagrodzono tym zaszczytnym tytułem znanego komika Alessandra di Carlo, a wśród laureatów poprzednich edycji znaleźli się m. in. wspaniały aktor Gigi Proietti, były prezydent Giulio Andreotti czy ‘król paparazzi’ Rino Barillari.
 

 

 

 

 

 

 

Via Margutta – mekka artystów – rzymski Montmartre

Choć na co dzień próżno tu szukać takiej atmosfery jak na paryskim Place du Tertre, pełnym artystów wystawiających swoje prace, to i tak Via Margutta pozostała jednym z najbardziej magicznych zakątków Wiecznego Miasta rozsławionym dzięki nieśmiertelnym ‘Rzymskim wakacjom’.
 
Ulica artystów
 
Początki ulicy mają niewiele wspólnego z artyzmem i magią, gdyż spływały tędy ścieki ze wzgórza Pincio prosto do Tybru, ale nazwa ulicy dość eufemistycznie ukrywała jej prawdziwy charakter: ‘Marisgutia’ oznaczała Goccia di Mare, kropla morza… Niektórzy twierdzą jednak, że bierze swoje początki od rodziny Margutti i faktycznie odnaleziono w źródłach nazwisko fryzjera Luigiego Margutti, który mieszkał tu około 1526 roku.

Wszechobecny bluszcz
 
Via Margutta początkowo była zapleczem dla pałaców znajdujących się wzdłuż równoległej, reprezentacyjnej Via del Babuino. Zatrzymywały się tu powozy, karoce, wózki z towarami, tu były stajnie i magazyny. W XVI wieku, kiedy zbocza Pincio zamieniono na winnice i ogrody, jak magnes podziałały one na  zagranicznych artystów: głównie flamandzkich, niemieckich i angielskich, ale nie brakowało również artystów włoskich (pamiętajmy, że nie istniała jeszcze zjednoczona Italia), którzy w tej oazie zieleni zaczęli otwierać swoje pracownie.

Aż miło zanurzyć się w takiej zieleni

Ale prawdziwy renesans miejsca rozpoczął się po projekcji ‘Rzymskich wakacji’ w 1953 roku. To tu, do mieszkania w kamienicy pod numerem 51 przystojny amerykański dziennikarz Joe Bradley (niezapomniany Gregory Peck) przyprowadził księżniczkę Ann (Audrey Hepburn). I nie tylko bogaci Amerykanie zaczęli wynajmować poddasza starych XVI-wiecznych kamieniczek (a włoska telewizja co tydzień z ochotą pokazywała słynne dachy Via Margutta). 

Via Margutta, 51 – tu kręcono Rzymskie wakacje
 
Ulica przyciągnęła jak magnes wielu znanych artystów, wśród których znaleźli się również Federico Fellini i jego żona Giulietta Masina (nr 110 – ich mieszkanie upamiętnia tablica).
 
Via Margutta – mieszanie Felliniego
 
Od 1953 roku nieprzerwanie stowarzyszenie artystów organizuje wystawę plenerową Stu Malarzy na Via Margutta (zwykle dwa razy do roku: wiosną i jesienią, daty ruchome) i wówczas ‘Paryż’ wkracza do Rzymu, a sama uliczka staje się najbardziej kolorowym zakątkiem Wiecznego Miasta.
 
100 malarzy na Via Margutta
Dziś duch bohemy już dawno uleciał. Dominują raczej drogie galerie sztuki, ekskluzywne antykwariaty, luksusowe hotele i kamienice oraz restauracje artystyczne,a wśród nich znana RistorArte. Kamienica, w której kręcono ‘Rzymskie wakacje’ jest w opłakanym stanie, mieszkańcy użalają się na brak remontów od czasów kręcenia filmu. Kiedyś latem koncerty jazzowe organizowane na jej dziedzińcu przywoływały dawnych wspomnień czar.
 
Pracownie artystów
Ale pomimo tego magia Via Margutta wciąż przyciąga tłumy: bo trudno oprzeć się urokowi kamienic porośniętych bluszczem, Fontannie Artystów czy wreszcie magicznemu drzewku figowemu, pod którym co roku wręczana jest nagroda ‘Er Mejo Fico der Bigonzo Marguttiano’ osobie, która kocha Rzym i najbardziej zasłużyła się w danym roku kalendarzowym dla Wiecznego Miasta.